Jutro Majówka, jakie plany?

Masa roboty. Dach w drewutni muszę zrobić już na stałe, bo jest robiony na szybko, a przez to że ciągle mocno wieje, trzeba go co drugi dzień poprawiać. Oleje powymieniać w sprzętach, m.in. kosiarce - przygotować do sezonu. Ławkę polakierować, żeby wytrzymała kilka sezonów pod chmurką. Brukarz przyjedzie na oględziny i wycenę zlecenia, które przygotowałem. I cała masa innej “drobnicy”. Niestety w normalne dni po pracy zostaje za mało czau bo jeszcze w międzyczasie coś zawsze wypada. Kto może niech odpoczywa :wink:

Odpoczywam ale ile można? Pogoda się zmieniła. Jest nadal zimno ale za to słonecznie (a wczoraj było pochmurnie i lekko deszczowo). Chyba wypełznę ze swojej chałupki i trochę potuptam :grin:
Zaprosiłam najbliższą rodzinkę na obiadek (tylko 4 dodatkowe osoby, więc nic wielkiego). Będzie weselej, bo ta czwórka zwykle robi gwar jak dziesiątka.

A ja odwrotnie.Po 5 dniach podwyższonego stanu antyterrorystycznego,mam wreszcie wolne.24 stopnie,słońce jak w Kaliforni…
No to wychodzę, co by się to złoto nie zmarnowało :blush:

Lecę do Irlandii, pierwszy dłuższy urlop i jeszcze mi coś na potem zostanie, nie wybrałam za wiele w zeszłym roku, to sobie odbije w tym​:grin:

Wielkie wiosenne sprzątanie, pogoda jest w miarę brzydka, więc żalu nie ma, a jest za to więcej czasu, żeby się ogarnąć wokół siebie.

Cork,Dubln,Drogheda?:innocent::wink: Trochę zazdroszczę…Jestem tak blisko a wciąż nie mam czasu…

W okolicy Derry no i tą cześć będę zwiedzać :wink:

Też fajnie.Ale puby po 21 odpuść :sweat_smile:
Derry to tyle co Londonderry…Wierz mi…Nie zdążysz załapać,o co pójdzie a możesz się znależć w "centrum"gdzie coś wybuchnie.
To że dzisiaj jest cicho…
No przepraszam ale w takim świecie żyjemy

Nie, omijane były miasta, lądowanie na noc było między Strabane a Derry :wink: ale głównie ocean był “zaliczany” i miejsca wzdłuż wybrzeży, troszke okolice Strabane..

Natomiast to był mój pierwszy lot samolotem i na wstępie dużo wątpliwości… Juz siedziałam w samolocie i kazali wysiadać, bo wyciek z silnika był..no i przeciąganie wylotu..okropne uczucie, jak już można było lecieć, czy oby na pewno jest to bezpieczne, czy pechowy lot…a powrót 13 był..:sweat_smile:.. no ale wszystko pięknie, gładko.. jest co wspominać :grin:

To się zdarza.Mnie kiedyś lot przesunęli o 8 godzin bo…odkryli ze w samolocie trzeba wymienić kolo…Najgorsze w tym jest siedzenie i oczekiwanie.A jeśli klima szwankuje… :face_with_raised_eyebrow: