1977-no muszę coś dopisać,tak?

Oczy szeroko otwarte…To wciąż poznawanie świata innego niż podstawówka…
A jednak jakieś,JAKIEŚ wyzwolenie.Ta młodzieńcza “szajba” której nie znają jedynie prymusi…
Grałem…Prawie cały wolny czas spędzałem na boisku przy poznańskiej Arenie.Byłem w takiej formie że grywałem 2-3 mecze pod rząd…
Nikt się nie spodziewał wtedy tzw. klęski żywiołowej…
Dziewczyny…Wkroczyły z przytupem…To był szok…Danka czy Renata…Kiedy dzisiaj patrzę na jej zdjęcie…Anna Magnani!Tylko ładniejsza :smile:
I wtedy właśnie…Na tym
“pobojowisku”,na tym cmentarzu który niczym dicensowski pogrzeb partnera…
Właśnie wtedy Fleetwood Mac…Nie dość że zwyczajnie napluli w pysk punkom,nie dość że robili swoje i podtrzymali tę bazę rockowo popową,bez której żadna kolejna dekad obyć się nie może..
Właśnie wtedy…

Fleetwood Mac…Ta sama nazwa ale już nie ta sama muzyka co za czasów Petera Greene’a.Od 2 lat warunki dyktowały 2 dziewczyny.Stevie Nicks i Christine Perfect [McVie]
To chyba wówczas jedyny taki wstrząs! Gdy blues przerodził się w pop i to z taką jakością!!!
Zjawisko! I chyba nigdy nie powtórzone.Ortodoksów może i mało to obchodzi ale wtedy…
Jak zwykle,nie sprawdzam…Ale sprzedawanie Rumours w 1977 roku,biło wszelkie rekordy.Porównywalne chyba jedynie z Simon And Garfunkel

1 polubienie