może ktoś już poruszył i umknęło mojej uwadze. Od kilku dni widnieje nowa taryfa na “kulczykówce” - 36 zł za każdy 50-cio kilometrowy odcinek, co daje 108 zł za cały odcinek.
Trzymają rękę na “pulsie”
A2 była i jest najdroższą autostrada w Europie. Omijam ją, bo nie lubię przepłacać i, właśnie za tydzień mnie to czeka. Jest to prywatna autostrada i, o i ile pamiętam, spadkobiercy Kulczyka po jakichś awanturach między sobą sprzedali ją firmie francuskiej. Właściciel ustala i dyktuje ceny. Rząd nic do nich nie ma. Właściciel może sobie na to pozwolić, dopóki ma klientów. Czyli, póki ma ruch na szlaku. Jeżeli natężenie ruchu spadnie, spadną ceny, jeżeli nie, to się utrzymają. Dodam, że właściciel musi w Polsce płacić podatek z zysku, vat i coś tam jeszcze. Należy pamiętać, że ta autostrada nie jest utrzymywana z podatków drogowych, nie ma dotacji, tylko opłaty pozwalają na jej eksploatacje. Konserwacja i remonty oraz utrzymanie statusu autostrady jest niesamowicie drogie.
Jeżeli zsumujemy, to na innych autostradach, to co się płaci w paliwie i na bramkach na drogi, to wyjdą jeszcze większe pieniądze, które trzeba płacić za państwowe autostrady. Opłaty na bramkach są niby niższe, ale doliczyć trzeba pieniądze, które nadpłacamy tankując. Co ciekawe, w ten sposób za jazdę po autostradach płacą także ci, którzy nimi nie jeżdżą. Płacą przy tankowaniu. I, właśnie ta kasa nie trafia do właściciela A2 a za coś drogę utrzymać musi i jeszcze zarobić.
Nie musi. Istnieją konstelacje, które omijają, bądź redukują ten obowiązek. Wieloryby o tym doskonale wiedzą.
Podatku VAT też nie płaci. Vat ZAWSZE płaci końcowy konsument, czyli w tym przypadku kierowca, którego cztery kółka przejechały przez bramkę decydując się w ten sposób ma skorzystanie z usługi. Właściciel autostrady jest jedynie pośrednikiem i ma obowiązek ODDANIA do kasy państwa pobranego od kierowców podatku VAT.
VAT to placi kierowca.
Ogolnie konstrukcja prawna przy budowie tej autostrady to nie wiem kto negocjowal, ale to kryminał.
A brak przejrzystosci finansowania tych w gestii panstwa to nasepny.
W dużej mierze przyczynił się do tego wieloletni prezydent m-ta Poznania - Grobelny. Robił wiele innych “interesów” z Kulczykiem - ojcem, ale nie tylko z nim. Ale przecież któryś z polityków oficjalnie w TV powiedział, że prawo musi przymykać oko na pewne interesy, bo Polska potrzebuje ludzi bogatych! Jest, więc, usprawiedliwiony!
Właściciel też bywa klientem kiedy musi korzystać z firm celem konserwacji i napraw. Serwisy dróg są okresowe, czyli obowiązkowe i nieprzewidziane. I wtedy płaci tym firmom.
To wynalazek Wałęsy i jego naczelnego prawnika Falandysza. Nazwano to falandyzacją.
Nb, jeżeli za komuny czytywałaś Przekrój, to ten Falandysz w tamtym czasie pisywał w nim arcyciekawe felietony prawne prosto życia. Wtedy jeszcze nie miał pojęcia, że zostanie pierwszym prawnikiem w III RP. Prawdę mówiąc nie miał nawet pojęcia, że powstanie III RP, ale w tamtym czasie nikt takiego pojęcia nie miał.
Przekrój czytywałam, ale tak naprawdę polityka mnie zupełnie nie interesowała. Zaczęłam się nią trochę interesować właśnie od “działalności” wyżej wspomnianego pana. Przez 4, czy 5 kadencji był początkowo zastępcą, późnij prezydentem miasta. Można by napisać sporą książkę o jego wyczynach. Przez tyle lat zdążył uzależnić od siebie (i partii, którą reprezentował) zarówno sądy, jak i media. W zarządach spółek miejskich wciąż siedzą ludzie jego i jego następcy. Zmieniają się tylko nazwiska.
Czytywałam swojego czasu Angorę, jako przedruk wielu artykułów z różnej prasy. No i wspaniałe krzyżówki! Tam pisywał z kolei Korwin. Ale jak zaczął promować KKK i do tego kilka innych jego wypowiedzi mnie wkurzyło, to nawet krzyżówki nie zmusiły mnie do kupna kolejnej gazety.
Czyli jadąc A2 płacę za to że jadę tą autostradą i jednocześnie spalając paliwo płacę również, jakbym nie jechał tą autostradą.
Chodzi o to, że jak tankujesz w innych stacjach, nie jeżdżąc autostradami, to też dokładasz grosik do tychże autostrad. Mowa o autostradach należących do spółek państwowych. Natomiast ten grosik nie trafia do właściciela A2, bo ona nie jest państwowa. Dlatego właściciel musi nadrabiać to wyższą ceną za przejazd. Spalając paliwo podczas jazdy na A2 dajesz zarabiać innym autostradom i drogom, tym państwowym. Jest jeszcze taki wariant, że dana prywatna autostrada ma swoje własne stacje i w nich tankując dodatkowo płacisz za jazdą po niej. Ale nie mam pojęcia czy taka sytuacja jest na A2. W innych krajach tak bywa choć nie spotkałem zbyt wielu takich stacji na autostradach europejskich.
Temat Grobelnego to już inna historia. Niezbyt chlubna.
Hmmm … wiem jak to działa. To było takie pytanie z serii tych retoryczno-psudofilozoficznych …
W moim mieście wiecznie żywa, bo ma godnego następcę
edit: może nie wiecznie, ale wciąż