Kto i czego kiedykolwiek Wam zabraniał ?
A bo to malo razy? Swiat jest najeżony zakazami ![]()
Kiedyś jak byłem dzieckiem zabraniano mi robienia złych rzeczy, a tak to nikt mi niczego nie zabrania.
Skakania na główkę do pustego basenu bym nie polecała ![]()
Zabrania się zabraniac!
O nie raz
Wbrew pozorom to bardzo ważny element wychowania i dzisiaj jestem wdzięczny że tylu rzeczy dawniej zabraniano.
Ojciec zabraniał przede wszystkim kłamać!
O tym że nie było mowy o paleniu czy piciu, już nawet nie mówię…
Zabronione były przecież rozmowy na lekcjach i z tym nie było najmniejszych żartów…
Oj długo tak można…
Ale raczej wychowywanie nie polegalo na kiju, a marchewce?
Ograniczenia da zawsze, bo jak to mowia? Ciekawosc zabilo kota, a co dopiero dziecko?
Zreszta zdaje sie nauke zaczynamy od dekalogu?
Niezmiernie rzadko zdarzało się, żeby ktoś czegoś mi zabronił, że nie nawet pamiętam, kiedy ostatnio taki incydent miał miejsce.
Ogólnie jestem bytem wysoce niezależnym do takiego stopnia, że zawczasu sam sobie zabraniam tego, o co ktoś mógłby się czepić. Nie będzie mi tu ktoś zabraniał tego, czego sam sobie mogę zabraniać … ![]()
Teraz to prawie wszystko jest zabronione.
Dziwne czasy.
Ale niech sobie zabraniają.
Czasem po korytarzu przejdę się z papierosem w gębie i czekam..czekam… i często jak się doczekam biegnie w moją stronę jakaś natchniona sąsiadka aby opieprzyć.A gdy jest już blisko,nagle z niedowierzaniem się zatrzymuje i zawstydzona zawraca,ponieważ niezapalonego mam zawsze ![]()
Dawno nie drażniłem ulubionych sąsiadek.Trzeba więc iść połazić z papierosem..!
Protokół dyplomatyczny
Eee tam. Odtatnio juz nie dziala .
Nie pamiętam już czego mnie najpierw uczono,
ale pamiętam ,że często straszono.
A wbrew pozorom to wcale nie były takie “straszne czasy”
Czy w ogóle da się jakoś porównać skalę zagrożeń kiedyś i dziś?
Słuszna uwaga!!!
Rzekłbym,KLUCZOWA.
Jest chyba różnica gdy babcia straszyła mnie bym nie połykał pestek bo mi drzewo w brzuchu wyrośnie,a zagrożeniami np. pedofilskimi,płynącymi z netu…
Pod tym względem,mimo zdarzających się tragedii, żyliśmy za komuny jak u Pana Boga za piecem…
Oddzieleni od problemow cenzura czy zamiataniem pod duwam. Oszusci, zlodzieje i pedofile byli zawsze.
Faktem jest, że net przy swoich parametrach stworzyl hydrę. Jeden leb odetniesz dziesiec odrasta.
Ale metoda nie jest staszyc netem, a uczyc z niego korzystać. Omijac pułapki.
A co do strszenia babuniowymi przesądami?
Pestka to mało, zjesz skorupkę z jajka to ci jelita potnie, cieply chleb grozi skretem kiszek, o wschodnim kołtunie w wersji light nie wspomne - moze nie tyle na glowie, ale starannie zbierane z grzebienia i szczotki. Do woreczka. Bo licho nie spi…
To oddzielenie gwarantowało dziecinny spokój..Rodzice dzwigali syf tego świata,na swoich bakrach…Bym ja mógł się spokojnie kochać w Kasi…Moje listy na kartce z bloku, pełne były serduszek a nie spadających bomb!
I nikt nie pukał w nocy do drzwi,mimo iż ojciec nigdy nie był w pzpr…
Odebrałem WYCHOWANIE a nie pranie mózgu…
“Czarną Wołgą” straszyli -to pamiętam
Babcia mi kazała kolację zawsze zjeść /i stad ten mój wieczny wieczorny apetyt/
Piekłem chyba też straszyli i diabłami
itd itp nawet nie chcę sobie zbyt dużo przypominać
W końcu dobrze ,że pamięć można czasem przyblokować i zapomnieć o różnych rzeczach
Eee…Nie wiem czy dobrze…Ja mam chyba lekko odbite na punkcie dobrej pamięci…Niestety moja działa bardzo selektywnie…
Chciałbym wszystko robić wolno,
ale mi nie wolno!
Pamiętam piosenkę z tym tekstem ,ale przecież nie warto się spieszyć /chyba?/