Macie ulubione alkohole, czy ważny jest dla Was smak, czy “woltaż”?
Czy procedura produkcji jest ważniejsza od miejsca pędzenia? I cała masa innych zmiennych ![]()
Najważniejsze są %
Kilka razy pojechałem na winobranie w Szampanii.
Płacili dobrze, praca była bardzo ciężka, ale po pracy piliśmy miejscowe trunki… oni potrafią z winogron wykorzystać wszystko! ![]()
Ja najbardziej lubię Jacka Danielsa i piję go pół na pół z Pepsi
ja lubie wodkie pic oto moje top 10
- stock tokio drift
- pan tadeusz
- adam mickiewicz
- oginski
a najgorsze to
- luksusowa
- bocian
Nie piję wódki, tylko wina importowane
Moje preferencje zmieniają się wraz z wiekiem. Pomijając lata studenckie, kiedy to priorytetem było dużo i tanio, z wiekiem spożywam coraz mniej wódki w czystej postaci. Tak się składa, że w mojej firmie jest kilku wirtuozów w produkcji różnej maści nalewek na bazie wysokiej jakości bimbru własnej produkcji i takie alkohole w większości przypadków spożywa się naprawdę z przyjemnością. Mirabelkówka i pigwówka obecnie wiodą u mnie prym. Sam tez mam pewne nalewkowe epizody i moją pigwówką z dodatkiem cynamonu, miodu i nutą syropu z szyszek modrzewia zachwycali się wszyscy. ![]()
Niemniej trzeba mieć na uwadze, że alkohol to trucizna w każdej postaci i ilości …
Wódka to wspomnienia, skojarzenia, przywilej nie mienia kaca ten jeden raz cztery lata temu po konkretnej marce. Niech sobie subtelność smaku i poziomy bąbelków mierzą ludzie od przyznawania nagród kulinarnych, ja wolę tych smaków i sensacji nie sprowadzać do materialnych rzeczy
Rzadko pijam alkohol, a wódki jeszcze rzadziej.
Jak jeszcze piłem alkohol, to liczył się wyłącznie smak, nigdy nie zwracałem szczególnej uwagi na woltaż — no może z wyjątkiem piwa, bo im więcej etanolu w piwie, tym dla mnie smakowo gorsze. Nigdy nie piłem dla upojenia, po prostu alkohol to napój o smaku niedostępnym zwykłym napojom.
Z wszystkich próbowanych alkoholi wódka jest w moim odczuciu najgorsza smakowo, a przynajmniej ta niskiej jakości, czyli Soplice, Żubrówki, Finlandie itp. Tak, dobrze przeczytaliście, TO SĄ alkohole z dolnej półki. 50zł za butelkę to nie jest kategoria premium, jak wmawiają nam koncerny. Dopiero zakupienie jakiegoś Belvedera albo kraftu przekonało mnie, że wódkę na czysto można sączyć ze szklanki i nie mieć potem niesmaku w ustach.
Ale generalnie wolałem whisky, piwo i wino.
Rozmawiałem kiedyś z gorzelnikiem pracującym dziesięciolecia w branży. On twierdził, że wódki uważane za “premium” i sprzedawane drożej od innych nie różnią się niczym od najtańszych. Uważał, że jedynie wódki tradycyjnie pędzone, a nie produkowane ze spirytusu jak 99% wódek na rynku, mogą być uważane za premium. Dodatkowo oczyszczane i filtrowane wódki w kosztach produkcji różnią się o ułamek ceny. Według mojego znajomego wódka musi mieć smak i aromat inaczej jest tylko rozcieńczonym spirytusem.
Smakowo różnią się znacząco, nawet samo odczucie picia jest inne, bo te lepsze gładko wchodzą, ale faktem jest, że przepłacamy w obu przypadkach. To nie jest whisky, która może leżakować 20 lat i część beczki po prostu wyparowała, a cena to podatek od towarów luksusowych, mimo iż 20 letnią szkocką można zrobić na dniach.
Z reguły jest to efekt oczekiwania.
Mało kto zorientuje się jeżeli do butelki wlejemy zupełnie inny trunek.
Typowy przekręt w barach polega na wielokrotnym napełnianiu tanim odpowiednikiem butelek drogiego alkoholu.
Jeszcze jak piłam alkohol to najczęściej whisky z oranżadą Helleną.
Wracam teraz z Wwy do Szczecina. Gościłem 3 dni u Bingoli. Wczoraj byliśmy w Muzeum Wódki. Z degustacją .
Pozdrawiam z Pendolino. ![]()
Aaaa…Zen jako żywo ![]()
Widać jednak,poszło w zapomnienie ![]()
Tyle że teraz jest wiele dobrych win z polskich winnic, nie ustepują francuskim czy włoskim ale są pierońsko drogie.
Skoro o piciu mowa, byl kolega kiedyś w knajpie, gdzie można zjeść i napic się za darmo? Pytam, bo ja wlaśnie w takim miejscu jestem…

