Osobiście nie byłam, ale mam ją na fotce!
![]()
Noclegownia dla bezdomnych? ![]()
W noclegowni piwa się nie napijesz za darmo… ![]()
Chyba, że przyniesiesz ze sobą. ![]()
Jestem świeżo po wizycie w Muzeum Wódki Polskiej. Można sie tam dowiedzieć ciekawych rzeczy o historii tego trunku, jak był dawniej traktowany, kto go pił, itd.
Ale najciekawsza jest sprawa jakości wódki. Otóż tradycyjna Polska Wódka może byc robiono tylko ze spirytusu wyprodukowanego z rodzimych surowców (żyto, jęczmień, pszenica i ziemniaki). I z niczego więcej. Ten wymóg spełniają jedynie trzy marki: Wyborowa, Luksusowa i Ostoya. Wszystkie inne są robione nie wiadomo z czego, np. ze spirytusu destylowanego w Kazachstanie z pomidorów. ![]()
I to się faktycznie zgadza, jeśli juz mam wypić kieliszek wódki (np. do śledzia) to zawsze biorę Wyborową. Smak niepodrabialny. Zresztą, można było sie przekonać degustując niewielkie ilości wymienionych trunków.
UWAGA - jeśli juz pijemy czystą wódkę z kieliszka to nigdy jej nie mrozimy. Zamrożona wódka nie ma smaku i każda, nawet najgorsza smakuje tak samo. Aby docenić walory smakowe (a nie nawalić się) trzeba ją schłodzić do temperatury w lodówce - kilka stopni C.
Chciałbym tu nieśmiało i z wrodzoną sobie skromnością zauważyć, iż w temże muzeum miałeś nietuzinkowego kolegę. Przy degustacji tudzież. ![]()
Kolego, Ty jak ten Dżin, gdzie otworzą butelkę, czy to piwa czy gorzały, tam się pojawiasz… ![]()
Ciekawe na jakie kryteria łapała się ongiś tzw. Vistula.W latach 80-tych,bardzo często nie było innej…
Nie znam Ostoya i pewnie nie poznam.
Od ponad 20 lat nie piję wódki i nie zamierzam niczego w tym zmieniać.
Natomiast pełna zgoda z tym idiotycznym zwyczajem mrożenia!!! ![]()
Skąd to się coorna wzięło???
Wzięło sie z PRLu, gdy były produkowane takie zajzajery jak Vistula czy Baltic Vodka. Po zamrożeniu można było to świństwo pić.
Ja tego nie mogłem nawet po zamrożeniu.
Wódkę cytrynówkę i whiskacza najbardziej lubiłam pić.
Ostatnimi czasy rzadko coś pijé procentowego, bo wolę już wracać swoim transportem jak jestem gdzieś sama, a częsciej jestem w pojedynkę niż z druga osobą
Serio?
Cytrynówkę?
Nie wiem czy mamy to samo na myśli ale za moich czasów,chyba jedyna cytrynówka na rynku,nosiła nazwę"Genever".Albo z"w" w środku ![]()
I jeśli nie liczyć"legendarnej" Vistuli,nigdy w życiu nie dane mi było poznać podobnego świństwa.Co ja gadam… Podobnej trucizny!
Moja żona robi świetną cytrynówkę, ale nie jest to zwykła wóda zaprawiona cytryną dla zabicia odoru, a prawdziwa nalewka.
Wiele nalewek robi według staropolskich przepisów, zapach po otwarciu karafki jest niepowtarzalny.
Te wszystkie sklepowe “nalewki” to tylko mieszanina alkoholu z aromatami i barwnikami.
A ja teraz przywiozłem z Polski sobie nalewkę dębową i piołunówkę. Świetne po obfitym jedzeniu. Wystarczy kieliszeczek i uczucie przeżarcia mija od razu. Smak gorzki, wytrawny, stopień upadlający ok 50% ale prawdziwi i przyzwoici mężczyźni nie pijają słodyczy. i mało procentowych soczków czy kompocików. ![]()
Wbrew powszechnej opinii wiele nalewek jest niesłodkich, sporo wytrawnych, a niektóre nawet gorzkie ![]()
Przetestowanie całej szafki z nalewkami, u mnie w domu skończyłoby się nie rauszem, a ciężkim odurzeniem alkoholowym i sporym kacem dnia następnego ![]()
Oczywiście zdaję sobie z tego sprawę!
Opisałem jedynie,jak to kiedyś było…A kiedyś przede wszystkim,nie było wyboru…
Władza ludowa w ramach walki z alkoholizmem,pozbawiała piwa,zamiast wina oferowała jabole a gdy lokalni desperaci już wszystkie półki oczyścili,człowiek stykał się z rzeczywistością pod postacią Genevera czy spirytusu rektyfikowanego…[Chojnice,Sępólno Krajeńskie…lato 1977]
Dzisiaj owszem…Piłem domową cytrynówkę jakiś rok temu,pod mecz Lecha,u znajomego rodziny..
Mam! Pamiętam! To był wygrany mecz Lecha z Jagiellonią ![]()
Było ok. ale…Jakimś fanem raczej nie zostanę ![]()
Pełna zgoda!.
Takie poobiednie działanie to czasem błogosławieństwo.
Póki byłem młody, to od czasu do czasu nie miałem nic przeciwko tym stanom. ![]()
To tych wymienionych nie piłam, standardowe Soplice, Lubelskie, te niższej półki pewnie
ale smakowało.
