Ci kubańczycy występują w kilku rewolucjach na świecie XX wieku(Afryka,Azja,Ameryka pd) i podobno to prawdziwi twardziele. Wiedzieli że atak może nastąpić,mieli swój teren ,broń którą sobie zażyczyli i tak nagle wszyscy zginęli bez strat po stronie ataku .Ci z Delty też swoje umieją ale to tylko ludzie . 50 mln $ to kupa forsy ,ciekawe czy nie było zdrady w szeregach tych którzy mieli bronić. Cokolwiek zaszło piękna też się można doszukać i spokoju
Kubańczykow, ktorzy walczyli w Angoli, tych co przezyli, ale juz jako nie nadajacy się na pierwsza linię Castro w nagrodę odsylal do pracy w DDR, do duzych kombinatow, zeby sobie zarobili. Poznac i nawet rumu sie napic sie zdarzylo.
Cygara domowe tez mieli, ale ja nia palę.
A to bylo przy polskiej granicy, my jako studenci tam w wakacje sobie tez dorabialismy. Tak patrzac na zewnatrz? Ot murzynki, spokojne, pracowite. Ale po ruchach? Czulo sie, zeby takiemu pod reke nie wchodzić.
Ponoc na początku byly bijatyki Niemcy Kuba vs Polska, ale nasi się szybko z Kubanczykami dogadali (handelek i pieniądz) i jesli ktos obrywal to za ciekawy Niemiec. Probowali naslac polxkich kapusiow, ale Polak swojego to wyczuje.
Interesy szły.
Co bylo później? Nie wiem, znalezlismy inne zrodelko saksow i gdzies po latach slyszalam o rozbiciu jakiejs mafii. Ale to juz bylo po zjednoczeniu Niemiec, upadku kombinatow, a u nas szalał Wolomin. Mnie w kraju nie bylo, bardziej martwilismy się bombami ETA niz przemytem sprzed lat.
Ale rzeczywiscie szkolenie Kubanczykow to bylo na reguralna wojne. Byl tu w Elche taki instruktor na strzelnicy. Kim byl w poprzednim zyciu?
Nie wiem, ale nie pudlowal.
Tyc 50 milionów szukaja?
Jak pisalam, ktos z otoczenia Maduro zaczal gdzies nowe zycie. Z pięknym, świeżutkim aktem zgonu na poczatek…
Niekoniecznie w USA.
Zaskoczyłaś mnie tymi osobistymi doświadczeniami ,bardzo ciekawe.
Ciekawe czy kiedyś dowiemy się prawdy na ten temat i czy rzeczywiście był tam jakiś Efialtes
Ja mam nieco zwariowany zyciorys.
Póki co ciekawość jeszcze nie zabila kota.
A co do informacji? Musieli mieć i to jak sądzę nie byla jedna osoba.
Sam Maduro może i głupi, ale chronili go fachowcy. Moze gorsi od tych co kiedyś Fidela? Bo Castro jakos zyl i to długo. Porwac tez go nie porwali.
Może to nie wchodzilo w rachubę? Bo majac cygara w inne dragi sie nie bawil? Albo majac doswiadczenie z rządami Batisty wiedzial, że z kartelami nie wspolpracowac, bo to bagno? Wolal ruski mir?