Ach,co to był za mecz!

Łódzki Widzew już bez Bońka…Smolarek,Tłokiński,wspaniały Surlit,Wraga czy Romke…Wygrali w Łodzi 2:0!
Na Anfield Road to jednak wtedy,inne rozdanie…
Sammy Lee,Ian Rush,w bramce Bruce Grobbelaar…A w środku pola,znakomity Graham Souness…Nogi mogły się ugiąć…
Wspaniały,waleczny Widzew napisał wtedy kawał historii.
A kibice Liverpoolu,mimo dokuczania Młynarczykowi,zapisali się w pamięci jako liga gentlemanów!!!
Kto oglądał,pamięta!
Angielska"żyleta" na stojąco bijąca brawo lekko nieprzytomnym Polakom! Zydorowicz zgłupiał doszczętnie :laughing:
Pamiętam…Byłem sam w domu i…bałem się krzyczeć :laughing:

I w tym miejscu musiało pojawić się TO!!!
Pink Floyd i…kibice FC Liverpool w hymnie"You’ll Never Walk Alone"

Wielki hit na Wyspach,w 1963 roku.Gerry And The Peacemakers

Oglądałem ten mecz. Zresztą wtedy ogólnie kibicowałem Widzewowi we wszystkich jego meczach.

Z tego co widzę to tutaj dominuje raczej obojętność.Lub kalectwo w postaci braku wspomnieniń :thinking:

Mam tych dawnych wspomnień w cholerę. Moja siostra niemal nie padła gdy przypominałem jej zdarzenia z dzieciństwa i młodości. Ale, niestety, mam krótką pamięć bieżącą. Zwłaszcza ostatnio. Demencja się zbliża? Człowiek jest tym, między innymi, co wspomina.

Miewam to samo na coraz to rzadszych spotkaniach klasowych czy towarzyskich.Wszystko jest ok. jeśli mowa o minionym stuleciu.Potem…Zaczyna się problem.
I to chyba jest jakaś pieprzona reguła.Podobno nie należy się dziwić…Nie wiem…Ale wcoorvia i uwiera trochę…

Powrócę do tematu. Teraz zmykam na kilka godzin.

Oglądałem ten mecz i pamiętam kapitalną bramkę Wragi. Rąbnął z całej siły z 30 metrów, jak kiedyś Kaziu Deyna.

To były czasy gdy kibolstwo istniało tylko do pewnego stopnia.Za Górnikiem czy Widzewem była cała Polska.
Z tyym że Ty wspominasz mecz w Łodzi.
Mnie chodzi o zwycięską porażke na Anfield Road,Tam bramki strzelali Tłokiński i Smolarek

Taa…
No i? :thinking: