Jaki film wszyscy wokół zachwalają jako arcydzieło, a Ty ledwo dotrwałeś do końca?
U mnie praktycznie każdy, jaki zdarzyło mi się obejrzeć…
Jaki film wszyscy wokół zachwalają jako arcydzieło, a Ty ledwo dotrwałeś do końca?
U mnie praktycznie każdy, jaki zdarzyło mi się obejrzeć…
Najlepiej zarabiającym filmem w historii kina jest Avengers: koniec gry. Na drugim miejscu jest Avatar. To dobre widowiska ale marne fabuły. Szczególnie Avengers. No ale zarabia miliardy
Dużo jest filmów które mógłby nosić tytuł arcydzieła. Ojciec chrzestny, Skazani na shawshank, Titanic, Forrest Gump, Lista Schindlera, Siedem, Gladiator
Na Gwiezdnych Wojnach.
O, Avengers. Oglądałam wszystkie części, ale nie porwał mnie…Avatar bardziej mi się podobał
Tez Gwiezdne Wojny.
Zlituj się…To ma być arcydzieło???
Nie znam takiego arcydzieła z lat 1940-1980 które by mnie miało wykończyć psychicznie lub fizycznie.Zazwyczaj jestem bardzo zgodny lub w pobliżu opinii światowej krytyki.
Sytuacja radykalnie zmienia się,powiedzmy,w tym tysiącleciu.
Pierwszym filmem który wytrzymałem nerwowo WYŁACZNIE z uwagi na udział Marion Cotillard,była Incepcja.Podobnie nużącego filmu nawet sobie nie przypominam.Nie porównując już z arcydziełami.
Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie bo najmniej mnie obchodzi to co mawiają"wszyscy wokół".
Chyba nikt nie przeczytał Twego pytania bo odpowiedzi dotyczą tego na czym się śmiertelnie nudzili a nie ARCYDZIELA lub tego co jakieś pokolenie uznaje za arcydzieło.
Sam nie wiem czy ze wspomnianym gniotem trafiłem ale pamietam “poruszenie” jakie ten film wywołał w sieci.
Pytanie tak naprawdę zrodziło się z obserwacji moich znajomych, którzy są wielkimi entuzjastami kina i regularnie próbują mnie na nie nawrócić. Średnio dwa razy w tygodniu słyszę peany na temat kolejnego “absolutnie zajebistego” filmu, który rzekomo zmieni moje życie. Kiedy w końcu ulegam i poświęcam te dwie godziny, nie czuję nic poza rozczarowaniem ![]()
Zapytano na jakim filmie nie mogłeś dotrwać do końca. Na Gwiezdnych Wojnach miałem problemy z dotrwaniem do końca tego filmu. A tak go chwalili i reklamowali, a mnie po prostu znudził.
Też tak mam z kanonem choć filmy kocham. Ani Kubrick ani Lynch ani Nolan ani Cameron ani nie wiem nic dla mnie nie robią. Już lepiej jest w tym bardziej zamkniętym kółku typu Jodorowsky czy Fassbinder, ale tam też zdarzają się wtopy. Chyba po prostu tak mam że ciężko mi coś docenić gdy wszyscy to za bardzo sprzedają
Podjąłem się kiedyś obejrzenia Hobbita czy jakiegoś Władcy Pierścieni.
Tylko że nie wytrzymałem do końca, bo zasnąłem. Jedyny film, na którym odpłynąłem, bo ile można oglądać dwóch typów, którzy po prostu gdzieś idą? To było jak oglądać relację z pielgrzymki do Częstochowy ze sporadycznymi elementami fantasy.
Z gatunku “science fiction” oglądałem jedynie “Dzień Niepodległości”, a i to wyłącznie dlatego, że książka mi się podobała ![]()
Filmy nie widziałem, książkę napisaną przez trzech autorów czytałem w okolicach roku 2000.
No ja troszkę później ![]()
Właściwie to dlatego oglądałem, bo książka podobno była oparta na scenariuszu do filmu.
Teraz sobie przypomniałem, że kupiłem to w Empiku i jestem jej posiadaczem, ale została w Polsce. Około 1000 moich książek tam zostało.
Nie rozumiem.Czy autor ma to jeszcze pokolorować?
W tytule masz ARCYDZIEŁO.A dalej film który jest zachwalany jako arcydzieło…
Gdyby chodziło o filmy na których nie można długo wysiedzieć,lista miałaby kilometry długości…
Trudno.Nie jest to Twoja pasja i nie wiem jacy to znajomi.Niemniej kino ma grubo ponad 100 lat a znajomi zachwalają co tydzień,tak?No to domyślam się ze zachwalają kolejne nowości.
Przyznam ze słowa"arcydzieło" nie używam od wielu lat i gdyby nie padło w Twoim pytaniu,można by je też nieco inaczej potraktować…
Termin “arcydzieło” występuje w pytaniu z przymrużeniem oka ![]()
Powinienem wziąć je w cudzysłów. Mój błąd.
Awatar nie rozumiem fenomenu, mega nudny.