Ja bym się bał. Wystarczy kilka kliknięć, żeby zrobić odblok prędkości do 70 kmh, a nawet 80 z górki, gdzie hulajnoga do takich prędkości nie jest po prostu przystosowana. Tzn. jeden gwałtowny skręt przy takiej prędkości i nie trudno o utratę kontroli nad kierownicą. Pewien znajomy dzieciak z mojej wsi, sąsiad zresztą, miał odblokowaną, a później helikopter zbierał go z ulicy, bo przez prędkość dwóch pojazdów, jego hulajnogi i samochodu, w który walnął, gdzie było to na zakręcie i sytuacja była bardziej utrudniona, jeśli chodzi o wybrnięcie bez szwanku przez młodego. Młodemu sąsiadowi na szczęście nic poważnego się nie stało. A starszy znajomy, dorosły, stracił właśnie kontrolę nad kierownicą, gdy wystartował z hulajnogi samoróbki następnego znajomego. Dorosły znajomy skończył z ręką w gipsie i startym paluchem od stopy chyba, o ile dobrze pamiętam. Samoróbka z alternatorem od samochodu + własnoręcznie podłączona elektryka i pospawany cały szkielet. Nie wiem, jak on to zrobił, ale prędkość tego czegoś jest straszna xD. No chyba że w serwisie można by było nałożyć blokadę prędkościową, którą mógłby zdjąć tylko serwisant, na zlecenie osoby dorosłej, choć czegoś takiego chyba nie ma, ale nie wiem.
Raczej bym się bał.
Czy elektryczna to jest jeszcze hulajnoga ? Jak sama nazwa mówi, w hulajnodze to noga pracuje, nią się odpychamy. W tym tego nie ma. Ja bym w ogóle zlikwidował to dziadostwo.
Boję się. Nie kupię. Jednak znajomi moich synów mają i czasami, niestety, dają się “karnąć”…
Nigdy w życiu! Na szczęście mój syn nie jest zainteresowany takim środkiem transportu
Zależy na jakiej. Na takiej jak moja, model ekonomiczny, odblok byłby z wbudowanego max 20 na max 25 ![]()
Tak czy siak obawiałabym się kupować mu gdybym dziecko miała. Najpierw najlepiej by zaczęło od roweru.
No tak, kurczę, zapomniałem o modelach.
Dopóki aborcja pozostaje nielegalna, to całkiem ciekawa alternatywa na pozbycie się problemu…
Tak i to bez względu na jej możliwość prędkości.
Wszak lepiej późno niż wcale. ![]()
Kupić bym się nie bał, ale dać mu nią jeździć to już tak
Taka decyzja nie zależy u mnie od lęku czy przypływu odwagi. Wszelkie statystyki oraz przemyślenia w kwestii działania samej fizyki przy poruszaniu się na takim pojeździe (przy utracie równowagi nogi razem z hulajnogą odjeżdżają w swoją stronę, ręce odruchowo zaciskają się na kierownicy i pierwszym punktem podparcia często staje się głowa), nie zachęcają do uszczęśliwienia dziecka takim pojazdem. Rower jest rozsądniejszą opcją i daje dodatkowe okazje do aktywności fizycznej, której w młodym wieku nigdy za wiele …