Bonnie Tyler nie żyje

Ogromna strata dla muzyki i kultury
:candle:

:candle:

(Przypadkowe znaki, żeby się dało wysłać post)

Jej przeboje miałem jeszcze na taśmie magnetofonowej.

Trudno mi się zgodzić z tą ogromną stratą…
Nie każdy kto wychodzi na scenę jest od razu gwiazdą czy geniuszem…
Ta bardzo fajna jako osoba,wykonawczyni,miała na koncie ok. 5-6 znaczących przebojów a w Polsce nie więcej niż 3.
W dodatku ci co o niej piszą dziś artykuły,jak zwykle nie mają o niej pojęcia,pomijając [przynajmniej wczoraj…] konsekwentnie bodaj największy przebój jaki pojawił się w polskich radiach czyli It’s a Heartache…
Zrobiłem sobie malutką klasyfikację brytyjskich wokalistek z tamtych lat i przykro mi ale Bonnie nie zmieściła sie u mnie,w top-15
Popularność?
Owszem…Co jakiś czas jej charakterystyczny głos uwodził tego czy innego prezentera ale po raz ostatni to chyba ćwierć wieku temu…
Smutne to,jak każda śmierć bo były i wspomnienia,i to określenie"Rod Stewart w spódnicy"…Było kiedyś kilka piosenek które trafiały się na prywatkach.
Zachowam sobie jednak prawo do indywidualnej oceny i powiem że takich wykonawców były dziesiątki…

Faktycznie ja tez pamiętam tylko ten Heartache.
Rod Stewart w spódnicy - kapitalne okreslenie.! Pasowało do niej!

Miałem na walkmanie jak jako dzieciak jeździłem rowerem