Było pytanie o ulubioną herbatę więc teraz pytanie o ulubioną kawę

Jaką macie ulubioną kawę ? Moja to MK Cafe Premium robiona w ekspresie lub w kawiarce do tego spienione mleko i do tego trochę cynamonu i kardamonu

Lubię jakąkolwiek sypaną. Najlepiej, żeby była mocna i fusiasta aż do wykręcenia mordy.

Nie jestem jakimś wielbicielem kawy aby coś specjalnie wyróżnić.
Może Dolce Gusto?
Niemniej najlepsza kawa jaka mi się trafia od lat,to…u fryzjera marki Jean Louis David na poznańskim Franowie.
Nie wiem jak dziewczyny sobie z tym radzą bo kawa wyjeżdża zza drzwi.Nie wiem co to za ekspres czy marka.Ale dla mnie liczy się podanie!
Filżanka,podstawka,malutki dzbanek z mlekiem i cukier jak ktoś lubi…Brakuje jeszcze tylko Timesa lub Le Figaro i poczułbym się jak Arsene Lupin :innocent:

Kiedyś piłem Lavazzę, ale odkryłem wiele innych kaw. Teraz kupuje z różnych palarni, z różnych krajów. Ostatnio Brazylijską. Oczywiście arabica. I oczywiście z ekspresu a nie zalewana jak za komuny.

Woseba arabica ziarnista w granatowej paczce. Z ekspresu. Z mleczkiem.

Mnie jest właściwie wszystko jedno … może poza tym, że musi być mokra, bo jak jest sucha to nie za bardzo mi smakuje :wink:

Taką w ulubionym kubku chyba najbardziej.

Typowy pyra jesteś. :face_with_tongue:

Zapewne…Ale skąd ten wniosek na podstawie “kawy”?

Twój opis picia kawy zgadza się z tym co widywałem w Poznaniu w latach 80 kiedym po tym mieście często i intensywnie buszował. :grinning_face:

A to się cieszę…
Mój brat,nieco pózniej,buszował z wycieczkami po południowej Francji.Antibes-Nicea…Jest po tych latach ze 40 zdjęć…Wpadło mi to w oko,nie powiem…
Tak czy siak,uważam że tak kawa jak i herbata,zasługują na coś więcej niż picie wody z plastiku

Kawa się nadawa lecz gorzała lepiej działa… :joy::rofl::winking_face_with_tongue:

Moja gorzka i bez mleczka ma smak podobny do smaku piołunu. Taką też pijam ale bardzo rzadko. Przy około 5-7 kawach dziennie taką zupełnie czarną piję mniej więcej raz lub dwa razy w tygodniu. Dlaczego? Dlatego, że piołun też lubię, ale jeśli go “pdjadam”, to jedną gałązkę przez cały dzień biorąc do buzi jego minimalne ilości i robię to ze dwa, trzy razy w roku. Nie częściej. Widocznie po takiej jego dawce moja chęć do gorzkiego zostaje w pełni zaspokojona.

Też z prądem

A ja mam piołunówke ok 50 procent poniewierania. Dostałem od kolegi, co on ten kolega jest fachowcem od nalewek takowych. Przyda się mnie na niestrawność. :face_with_tongue: Dostałem też nalewkę dębowa. Na stare lata tylko takie są właściwe do spożycia. :joy:

O napojach z procentami ze mną nie pogadasz bo jako osoba prawie bezprocentowa nie znam się na nich za bardzo.

Na naukę nigdy nie za późno. :face_with_tongue:

Mam nawyk picia od 2 do 4 kaw dziennie. Po prostu pijam rozpyszczalną marki Tchibo — po prostu siostra taką kupuje.

Z pospolitych marketówek MK Cafe — mamy taką w pracy, z ekspresu nie jest zła.

Prywatnie w domu nie mam ulubionej, za każdym razem zamawiam inną, a są to kawy typu Speciality. Wybieram to, co ma w opisie nuty czekolady i orzechów (nie jestem aż takim znawcą, by sugerować się pochodzeniem ziaren). Mogę z czystego serca polecić marki Kafar i Hayb.

Pijam zaparzaną jako Long i z Aeropressu. Bez mleka, z miodem.

Ja najbardziej lubię kawę sypaną Jacobs’s bądź Primę .