Cieszmy się, bo czas szybko leci?


przypominam, ze karnawał się kończy i ten czwartek będzie tłusty.

74 x 365 = 27 010 Najosobliwsze dopiero przed nami…

Pączki z adwokatem :+1:

A ile tego adwokata ma byc?

Zjadłem tylko 5 sztuk - 2 o 5.00, pozostało 12 i nie kusi mnie tradycja, chyba jestem inny :yum::crazy_face:

A ja ani jednego i nie mam zamiaru. Wiosna niedługo, rozbieramy się “do figury” a ja mam się utuczać? Nie ma głupich! :stuck_out_tongue_winking_eye: :grin:

Ponad 100kilo żywej wagi.

Dziś zjadłam 1,5 pączka. Uważam że to za wiele.

No i więcej nie jedz. Wytrzymuję jakoś ja, wytrzymasz i Ty. Przecież żeby tego “tuczyciela” spalić, to naprawdę trzeba się całkiem nieźle namęczyć :grin:

Na szczęście nie lubię pączków.

Mi do utuczenia zostało 9 kg z braku czasu by podjadać. Figura to wymówka, podobnie jak cukier - przy tej ilości glikemia w normie

Kaziu, to jedz tylko raz dziennie.
Rano zaczynaj, a wieczorem kończ :upside_down_face:

Masz tyle :+1:, nie mogę ci zazdrościć by nie grzeszyć. Przed szpitalem było 94 i było super

Więcej intensywniej pracować, kobieta musi mieć coś do złapania

:astonished: a sernik, rolada, dzień bez ciasta nie istnieje, pączek tylko swojej produkcji, byle nie mrożony

Na kobietę w sam raz

Z “tym” adwokatem? to ja dziękuję. To twórca, lub współtwórca, Młodzieży Wszechpolskiej. No i bardzo niesławny (dobrze, że krótkotrwały) minister oświaty :frowning:

Ja nawet nie lubię pączków, jak już wole inne słodkości. Zjadłam “bo dawali”.

A ja, słodkolubna, jakoś dziś wcale nie mam ochoty na pączki.

Zjadłam, bo dawali to jeden ze sposobów na zdobywanie zbędnego ciałka :joy:
Ja jestem na etapie: zjadłam, bo tak zaplanowalam.
Nie zawsze niestety się to udaje (czasem się na coś skuszę), ale sama idea jest całkiem niegłupia :wink: