I takie to dziwne jest.Nie skomplikowane ale…Nieco pokraczny obraz się wyłania.Bo Rybakina z grą jaką prezentuje miałaby liderować??? ![]()
Ja w czołowych zawodniczkach,na obecną chwilę nie widzę żadnej liderki.No chyba że Iga wygra z kopyta drugi turniej.
Poziom się mocno wyrównał. Tylko ja pytam, czy w górę?. Nie wydaje mi się.
Jurek, ja bym sierści kłaków bezpańskiego kundla nie postawił na tę Bejlek.. Ona grając z Igą w Toronto sama z siebie wywalczyła 2 gemy, a 2 “podarowała” jej Iga, która w II secie tak odpaliła, że Czeszka chciała do domu. A tu panie, odprawia samą Rybakinę. No i dobrze. Niestety, nie jestem u siebie więc wszystkiego oglądać nie mogę, skupiam się tylko na naszych meczach. I żałuję, że nie widziałem uryny i Jeleny w akcji tu w Cincinnati.
Iga z Rybakiną gra dziś o 1.00 czasu naszego więc dopiero jutro w dzień się wypowiem.
A jednak,Czeszka aż się unosi!
Nie wiem czy długo to potrwa bo obecnie najwięcej jest takich jednorazowych meteorów..
Natomiast sam tenis zbrzydł,stał się mechaniczny,siłowy…Stał się grą w której technika i cechy indywidualne które kiedyś decydowały,teraz są na uslugach"zabijania".
Ile człowiek kiedyś czerpał radości z gry Hingis,Henin,Clijsters,Dementievej,Sabatini,Graf czy Davenport.Albo Pierce lub Seles…
Każda grała inaczej ale wszystkie tworzyły dość stabilną elitę do której dołączyć było czasem wręcz zadaniem niewykonalnym…
Teraz najczęściej jest tak że wygranie jednego turnieju oznacza niemal natychmiastowe baty w kolejnym.
Kiedyś tenis był piękny.
Dzisiaj nikt nie ma czasu na piękno ani tym bardziej zdrowia by o tym myśleć… ![]()
Iga w ćwierćfinale. Rybakina skreczowała w I secie przy stanie 4:1 dla Polki, najprawdopodobniej z powodu ścięgna Achillesa.
Iga świetnie rozpoczęła wygrywając swe podanie i przełamując Jelenę w jej serwisie. Potem zaczął się ładny tenis z długimi wymianami, które częściej wygrywała Iga. Wszystkie te gemy kończyły się na przewagi. W szóstym gemie było 40:40, Jelena zaserwowała i zupełnie nie zareagowała na return Igi. Za chwilę poprosiła o przerwę medyczną, po której nie wróciła na kort. A co go gry Igi? To co robi Iga na korcie wygląda bardzo optymistycznie. Przede wszystkim wielka poprawa w serwowaniu. Mocno, pewnie. W tym meczu obie sobie utrudniały własnym serwisem grę. Widać było, że Iga gra pod styl Jeleny ganiając ją po korcie raz w lewo, raz w prawo. Obroniła się też spektakularnie dwukrotnie przy siatce. Podkreślam też jej klasę po kreczu, zachowała się poważnie, nie okazywała radości, wyraziła się z wielkim szacunkiem o Jelenie…
W ćwierćfinale Iga zagra z Pegulą, która pokonała Anisimową 6:4 2:6 7:6.
Smutna prawda naszych czasów.
W Cancum Hurkacz wygrał z Rocha 6:2 4:6 6:4. Meczu nie widziałem.
A już się cieszyłem na mecz…
I tych 5 gemów było takich jak chciałem i sobie wyobrażałem.
Rybakina jednak usztywniona i jedyne co jej wychodziło to trzy razy morderczy return po serwie Igi…Mało.
Z drugiej strony,właściwie nie było widać by coś się stało…Ból Eleny musiał być chyba na etapie ostrzeżenia…Ostrzeżenia przed US Open…
Rybakina ma to do siebie, że rozkręca się w miarę upływu czasu w meczu. Kto jej na to nie pozwoli, wygrywa z nią. Ale Iga, naprawdę zaczęła obiecująco.
Dla mnie jest ona czołową ofiarą dzisiajszego"natężenia" w tenisie.Od prawie 3 lat,bez przerwy kontuzje mniejsze czy większe.W najlepszym razie,bóle..
I to się moim zdaniem,może bardzo szybko zle skończyć.
Róbta tak dalej ![]()
Może jeszcze jakieś 4 turnieje na jesieni?A może w grudniu na Święta,co?By było pod choinkę ![]()
Bejlek-M.Keys 3:6;6:4;3:0…
Czy Madison się obudzi? ![]()
3:1…
Ledwo piłkę widzę w tym słońcu…
4:1 dla Sary!!!
Tu nie ma wielkiej gry.To jest to uderzanie które ma wybijać przeciwnika z rytmu i nadawać mu poczucie"słabszego".
Co nie znaczy by nie docenić Sary.
Do przodu dziewczyno!
4:2…Madison walczy.Ale mnie nie przekonuje. Teraz chyba gem najważniejszy.
No i 4:3..Zła decyzja Sary a lepsza technicznie i bardziej doświadczona Madison,zrobiła z prezentem co trzeba…
Ale sie porobiło!
4:4…Bejlek ma dość…Ale miała przewagę i ma serw!
5:4 dla Bejlek…Ciężko i to Madison robi lepsze,tenisowe wrażenie.Ale nie zawsze porfesor ma rację…
Sara potrafi uderzyć gdy trzeba…
Trudno przewidzieć która z nich lepiej to zniesie…
Madison to wygra.
5:5 ale Amerykanka ZAUWAŻYŁA że Sara ma dość..No chyba ża sama sobie spuści gilotynę…
Te dwie ostatnie piłki chyba rozwiewają wątpliwości,who’s on fire…
Nie nadążam…Wszystko się zmienia a Sara ma spojrzenie…naszej Ani Rogowskiej w skoku o tyczce…No JAK można jej nie kibicować?!
Wszystko w kąt…
Sara jest o krok ale…Madison pokazuje co jakiś czas,JAKOŚĆ!
Teraz cicho!
No i mamy tie break…
I jeeeest!!
Po kapitalnej akcji na finał!
Bejlek!!!
Herzilch willkommen…Tak to się chyba mówi..I pisze.
Sara,witamy na salonie!
A jednak. Przyznam, że zwątpiłem.
Na dziś emocji dość.
Sara,daleko jej do ideału czy wzorowej techniki…
Ale ona ma coś co w sporcie cenię najwyżej.
To"zejdz mi z drogi bo Cię zabiję!"
Jak wspomniana wyżej Ania Rogowska…
Te oczy hipnotyzują!
Nie mam pojęcia,.jak to się potoczy ale ostatnia rzecz jaką jestem dzisiaj,w stanie sobie wyobrazić,to Bejlek"z podkulonym ogonem"!
Oczywiście wolałbym w tej roli Polkę ale…Pewna drobna fascynacja to nie grzech ![]()
Wdziałem to u niej w meczu z Igą. Ona nie chciała do domu nawet w końcówce II seta gdy Igą ją już na poważnie poniewierała. Do końca chciała wywierać presję i wydostać się z kotła Igi.
Gauff za to, sądząc po wyniku, sponiewierała Kostiuk. 6:2 6:2. Meczu nie widziałem.
Hubi wygrał za Roche 6:4 6:3.
Pierwsze objawy zadyszki stabilnej raczej Ukrainki czy…efekty budowania formy przed “Flushing Meadows”,Coco?
Bejlek-Coco…Bardzo dawno już nie kibicowałem obcej zawodniczce jak teraz Czeszce!!!
Oczywiście i ja jestem za Bejlek. ![]()
Zauważyłem że nawet niedzielni kibice są za nią…To będzie ciekawy mecz i mam nadzieję że starczy jej sił…
Nasz mecz jest o 21,tak?
Tak.
A jednak,musimy poczekać…
burza,