Ponieważ już jestem w Polsce, moje wrażenia z turnieju będą wyjątkowo lakoniczne.
Na dzień dobry Iga wczoraj przejechała się po kwalifikantce z Kolumbii, niejakiej Emiliano Arango. Rywalka w pierwszym secie potrafiła kilka razy ugryźć Igę, ale nie sprawiało to na Polce wielkiego wrażenia. Iga grała swoje. W drugiej partii Kolumbijka absolutnie nie miała nic do powiedzenia . 6:3 6:0.
Nawet tego nie zauważyłem…Nie było czasu.Ale błyskotliwa wygrana Majki Chwalińskiej i kilka mistrzowskich zagrań pokazanych w podsumowaniach weekendu,stanowi powód do radości!
Podobnie jak zupełnie nie dająca się przewidzieć,nagła forma Magdy Fręch… ![]()
Oglądałem powtórkę tego meczu. Magda grała dobrze, ale główną zasługą jej wygranej była wyjątkowa dyspozycja Ostapienki. Zdumiało mnie to. Szczególnie wtedy gdy trzeba było biegać. Była wolna i spóźniała się do piłek. Seryjnie też nie trafiała w kort i uparła się dziurawić siatkę. Wygląda na to, że Ostapienko ma za dużo kilogramów.
Natomiast Maja całkiem całkiem. Wygrała z Rumunką bo lepiej od niej grała. I funkcjonowały jej sztuczki. Jednak widać, że Mai potrzebne są mecze, żeby wejść na wyższy poziom, taki jaki był na RG.
Zobaczymy.W każdym razie Ruse była idealnym przeciwnikiem by do tego rytmu powrócić.
Niestety widziałem tylko ostatniego seta ale to mniej ważne. Iga wygrała z Sakkari 4:6;6:1;6:1…I ten trzeci set to właściwie nieustająca egzekucja…
Nie wiem co działo się w pierwszym secie ale już dawno nie widziałem tak bezradnej Greczynki…No nic,NIC do powiedzenia!
Brawo Iga!
Oglądałem poza domem,jestem na telefonie. Teraz czekam na Maję ze Sznajder. Wrócę do domu, zdam sprawe z meczu Igi.
Set I nie był dla Igi udany. Iga od początku popełniała swe “tradcyjne” błędy, nie było serwisu. Za to mnożyły się auty, piłeczka nie była posłuszna. Idze. Liczyłem jednak na poprawę gry Igi i się nie przeliczyłem. Zmiana była widoczna od 1 gema w II secie. I to jaka. Błyskawiczne 3:1. potem 4:1 i zamknięcie partii tylko z taką stratą. Set III był powtórką poprzedniego, tylko szybszą. W obu odsłonach Iga rządziła, Greczynka nie miała nic do powiedzenia.
Maja Chwalińska w deszczowych warunkach przegrała 2:6 6:7 W secie II prowadziła 4:1, ale nie potrafiła tego utrzymać. Największym mankamentem był u Mai brak serwisu. Mecz był przerywany ze względu na deszcz.
Magda Fręch przegrała z Rybakiną ale wstydu nie było, wręcz przeciwnie. 4:6 6:7. To był najlepszy mecz Magdy jaki widziałem. W II secie Magda nie wykorzystała dwóch breaków aby przełamać. I zamiast wygranej seta zrobiło się 5:5. Wygrała jeszcze swoje podanie, ale Rybakina na więcej nie pozwoliła. Końcówkę wgrała 7:2 piekielnym serwisem.
Jako że w pracy,tylko starałem się podglądać..Fręch,czego wynik nie pokazuje,była jednak słabsza.Momenty decydujące kończyła Rybakina…A szkoda bo Fręch jest w formie i gdyby grała dalej…
Jednak co do Chwalińskiej…
Pieprzony deszcz,podobnie jak ta cholerna kontuzja,zabrał jej przynajmniej seta jak nie zwycięstwo.
W moim słowniku nie ma miejsca na "szczęścia i pechy"ale tym razem trudno dobrać inne słowa.
Maja jest wciąż taka…“nieopierzona”.
Ale nic nie stoi na przeszkodzie by zaskoczyła.Dzięki notowaniom nie musi się przebijać przez eliminacje,gra mniej,choć jak pamiętamy ilość gier jej nie przeszkadza ![]()
Wyraznie jednak widać że serw nie ma szans by stać się jej bronią…To wykluczone.
Tutaj jedynie powtórka z paryskiego sprytu może mieć swoją przyszłość…Czy to realne?
Oto jest pytanie…
Uważam, że jest to realne. Pokazała to w Paryżu. Pokazała także w pierwszych gemach II seta w Cincinnati. I w tym meczu, tak jak w Toronto zabrakło jej zwyczajnie sił do grania. W tym sezonie może nie błyśnie nadzwyczajnie (choć kto wie?), ale jak poprawi tzw zwyczajną kondycję, to od przyszłego będzie psuć krew wielu topówkom. Ja ją widzę nawet na pierwszą dyszkę w topie.
Natomiast to co jeszcze pokaże Iga jest dla mnie zagadką. Na razie jest na fali wznoszącej, ale jak pamiętam, to od IO w Paryżu już dwukrotnie była na takiej fali a później następował ostry zjazd i długotrwały dołek. Toronto pokazało, że potrafi utrzymać na dłużej swoją jakość i tu w Cincinnati utrzymuje nadal. I nie widać u niej tego bezmyślnego uporu w poprawianiu swych błędów następnymi błędami bez wyciągania wniosków. Póki co, to tracąc punkt bardzo mądrze go odzyskuje jak to drzewiej bywało.
Co do Fręch, mam podobną do Twojej opinię.
Taaak…Iga trochę nadłamała to nasze"zaufanie" przez ostatni rok.Sakkari można zdominować ale czy z zawodniczką lepiej dysponowaną poszłoby to po tym pierwszym secie,równie dobrze?
Jestem jednak dobrej myśli.Przynajmniej w Cincinatti.
Nie potrafię sobie wyrobić opinii na temat Majki.Niech wreszcie pogra w jakimś turnieju,w normalnych okolicznościach!
O to, to, właśnie. Tak jej się ułożyło, że zabrakło gier w turniejach. Same treningi to za mało.
No i bez deszczu oraz kolejnych,odpukac,kontuzji!
Ze Świtoliną poszło kapitalnie po drugim beznadziejnym secie. Wtedy byłem pewien, że już po Idze, a ona po tym laniu dała koncert i zamiotła Ukrainkę. I tej wersji się trzymajmy.
Teraz ma Francuzkę Parry na rozkładzie. Raz już z nią wygrała dwa razy 6:1, myślę, że tu w Cincinnati też nie będzie problemów.
No racja…Jednak JEST teraz inaczej niż było ![]()
I oby się nie zmieniło.
Na razie Sara Beljek pożegnała Aleksandrową w 3 setach i myślę że ona już dojrzała do wygrywania.Żadnego kolejnego rezultatu nie będę traktował jako niespodzianki…
Światek- Parry 6:3;6:3…I jaki wynik, taka mniej więcej gra…
Nie widziałem ostatnich gemów ale to co widziałem wyglądało tak jakby Iga,na szczęście wystarczajaco skoncentrowana,chciala powiedzieć:
-No dalej bo lecę do domu!!! ![]()
Spokojny awans do ćwierćfinału.
Oglądałem od A do Z. Parry robiła wszystko na co ją stać i to jej się udawało. Sprawiła Idze sporo kłopotów. Francuzka tego wygrać nie mogła bo różnica w jakości była duża, ale Iga czasem wydawała się nieobecna na korcie. Na szczęście umiała powrócić do rzeczywistości za każdym razem.
Teraz czekamy na wynik Rybakiny ze Shnaider bo z wygraną Iga będzie miała ćwierćfinał.
Kositiuk zgasiła Andriejewą 4:6 6:0 6:2.
hehe, no i “wykrakałeś”… Sabalienka przegrała z Bejlek 6:7 4:6. ![]()
Jeżeli w tym turnieju Rybakina dojdzie do finału, gabarenka spada z fotela liderki rankingu. Jej miejsce zajmie Rybakina. Ale na drodze Rybakiny stoi Iga. Ona, z kolei nic nie zyska gdyby nawet wygrała ten turniej ponieważ broni tu 1000 pkt, bo w zeszłym roku tu wygrała. A jak przegra z Rybakiną, to wylatuje z 10.