Clannad :(

Oglądaliście Robina Hooda?
Słuchaliście Clannadu?

:sleepy_face:

1 polubienie

Moya czyli Maire…
Aby uniknąć niemal klasycznych nieporozumień,TO NIE ENYA!
To jej siostra.
W rodzinie Brennanów od dawna trwa już zmiana pokoleniowa a Maire wystepowała od lat,ze swymi dziećmi.
Tak…
Słusznie wskazujesz tutaj na soundtrack z Robina.Mimo wcześniejszego"Harry’s Game" to muzyka z “Legend” była dla Clannad przełomem.Idealne połączenie celtyckiej muzyki z folkową melodią i muzyką ilustracyjną.
Najbardziej jednak lubiłem album Magical Ring…Nieco wcześniejszy.
Definiował muzykę Clannad która w latach 80-tych nie przypominała już celtyckich,akustycznych płyt z początku kariery grupy.
A potem…

I will Find You…[No Matter Where You Go]…Temat wykorzystany w chyba ostatnim epickim [ obok Tańczącego z wilkami] westernie z prawdziwego zdarzenia.Mowa o filmie Michaela Manna,“Ostatni Mohikanin”,z pietyzmem zrealizowanej filmowej wersji słynnej powieści Jamesa Fenimore Coopera…
Gdy popularność tej ekranizacji,zataczała coraz większe kręgi,byłem nad morzem.
Trzy tygodnie w Białogórze,6 km. od przesławnych Dębek…Wtedy,gdy cywilizacja czy też,jak kto woli"stonka",tam jeszcze nie dotarła…
I nigdy nie zapomnę jakie wrażenie na pokoleniu ówczesnych 15-25-latków robiła ta historia…W duchu niezwykle pokrzepiony,mruczałem sobie pod nosem że świat jest jednak,potrafi być piękny!!!
Głos Maire temu wrażeniu jakby patronował…
A ja z entuzjazmem,podłaczyłem się do tych nieco zwariowanych, młodych ludzi.
Paliliśmy ogniska na plaży,jak we wstępniaku do…“Szczęk” :innocent:
Piliśmy gdańskiego Specjala,kąpaliśmy się w ciemnościach…A z kaseciaków którym baterie non stop siadały,słuchaliśmy min.Clannad i Maire…Tak samo jak Stonesów,Basi,Vaya Con Dios,Cockera…
Cóż…Próbuję niezdarnie odtworzyć tamten klimat ale to trudna sprawa…Dzisiaj już niemal brakuje “stycznych”.Masowa kultura już dawno wykluczyła tę swoistą krainę łagodności…

Maire raz jeszcze..W temacie z politycznego thrillera,“Harry’s Game”

2 polubienia

Pamiętam Clannad, ale tak jakby przez mgłę, co fakt, to fakt, cała sieczka historii muzyki wpsółczesnej zrobiła te szkody, żeby to zapomnieć, ale chyba i tak miało to być bardziej niszową muzyką.

1 polubienie

Długo chodziło mi to po głowie

“miało” :laughing:
Nie sądzę…
Trudno to dzisiaj ocenić po latach ale wielu muzyków wspominało że gdy się nagrywa coś takiego,na ogół się po prostu WIE,że to może lub powinno trafić do szerokiego kręgu odbiorców.
Zresztą…Telewizja z niszową muzyką?Ejże…I to w dobie rozkwitu rozmaitych MTV… :blush:
U nas było to coś zupełnie niezwykłego.Niczym kariera Walijczyków z Budgie,którymi na Wyspach mało kto się interesował…
Pamiętam prześmiewcze wierszyki o sir Guyu of Gisbourne które krążyły od kufla do kufla,od kieliszka do kieliszka… W identyczny sposób jak lata pózniej dowcipy o Chucku Norrisie…
Tam ten serial po prostu sie"odbył"
U nas ŻYŁ i to przez dobrych kilka lat.
Ale i to się tam nieco zmieniało…
Oto dowód:

W połowie lat 80-tych byli już gwiazdami.