Co myślisz jeśli ten czy tamten,nie odzywa się do Ciebie?

Milczenie…
Takie czasy?
Jak wszystko w zasięgu ręki to już nie trzeba? :hushed_face:

Nie mam takiej sytuacji. To znaczy, gdy ktoś się nie odzywa, to znaczy ze nie zależy mu na znajomości. Przechodzę nad tym do porządku dziennego.

Nie odzywa? Do mnie?
Myślę, że mu odbiło.
A jak mu odbiło, to jego problem a nie mój i niech on się tym martwi, bo ja nie będę.

Ostatnio nawet lubię gdy nikt się nie odzywa

Nie traktuje ciszy jako obrazy. Raczej obojetnosc.

Ja jestem tym co się nie odzywa… ale za to wszyscy się do mnie ciągle odzywają :grin:
Potrafimy z kumplami nie kontaktować się nawet ponad rok i jakoś nie przeszkadza nam to :blush:

Mam niewielu przyjaciół i z nimi kontaktuję się rzadko ale pamiętamy o sobie i nie obrażamy się o ciszę.
Reszta kumpli i znajomi kontaktują się sami, bardzo często proszą o pomoc w technicznych i komputerowych sprawach. Kontakt “cyfrowy” mam ze sporą ilością ludzi ale niekoniecznie uważam ich wszystkich za kumpli :slightly_smiling_face:

Mam czasem nawet kilkutygodniowe przerwy :grinning_face:
Moja praca polega czasem na wyczekiwaniu awarii lub przerwy w pracy urządzenia, to może trwać i wtedy grzebię w internetach, między innymi na Pytamy :grin:

O własnie, przypomniało mi się, miałem Cie @collins02 kiedys zapytać (albo pytałem a nie odpwoiedziałeś) - dlaczego w UK Armia ma przymiotnik “National” a marynarka i lotnictwo - “Royal”? Czy to tylko tradycja czy tez wynika z jakichś względów formalnych?

Nie odzywa sie do mnie od wielu lat nasz wspólny pytamowy znajomy @burasekmalutki . Pozniej miał inny nick. Szkoda, bo kiedyś mieliśmy prawie codzienny kontakt. Ciekawa jestem jak mu się wiedzie.

Jeżeli ten się do mnie nie odzywa, to myślę, że coś jest nie ten tegez. Jeżeli nie odzywa się tamten, to mam na to wywalone …

Niektórzy ludzie po prostu mają mniejszą potrzebę kontaktu. Dla jednej osoby codzienne rozmowy są czymś naturalnym a dla innej kontakt raz na kilka dni może być zupełnie wystarczający. Może się zdarzyć że ktoś : przechodzi trudniejszy okres, jest przeciażony pracą lub nauką, ma problemy zdrowotne, potrzebuje więcej czasu dla siebie albo jest introwertykiem i wycofuje się , gdy ma za dużo na głowie.

Myślę że sam fakt że ktoś rzadziej się oddzywa nie musi oznaczać braku sympatii lub zainteresowania. Ważniejsze jest to czy kiedy już jest kontakt to ta osoba jest zaangażowana , życzliwa i utrzymuje relacje na swój sposób.Często okazuje się że 2 osoby po prostu mają różne potrzeby w tym zakresie.

Tak, takie czasy, dysfunkcje społeczne, za duże wymagania. Ile to razy chciałem z kimś pogadać i nie szło. A zapewniam, kontakt był poprawny, nawet wzorowy.

Niestety to też sprawka telefonów i internetu.. Jak ktoś nie odzywa się do mnie to mam wywalone choć poddenerwowanie jest tą sytuacją no ale cóż, głową muru nie przebijesz

A nie powinno być czasem odwrotnie?
Kiedyś na listy czekało się tygodniami a za rozmowę międzymiastowa także się "trochę"płaciło.Nie mówiąc o oczekiwaniu…
To oczywiście zależy,o kogo chodzi bo można się martwic lub…machnąć ręką…
W każdym razie kontakty często umierają wraz z czasem.A wszelkie pejsy czy nasze klasy,pomagaja,owszem.Ale czasem to tylko chwila.Nie zawsze jest to owocna radość i odświeżenie kontaktują mam np. na fejsie juz poniżej 200 znajomych.Mialem 240 czy coś…
O aktywności mogę jednak mówić jedynie w przypadku ok. 60-70 ludków…W sumie,i tak więcej niż się kiedyś spodziewałem :laughing:

Ale to chyba nie dysfunkcje są winne a wzajemne niechęci lub najgorsza ze wszystkiego,obojetność.
Oczywiście jest ten cholerny brak czasu, charakterystyczny dla obecnych lat…Ale jak długo da się czymś takim zasłaniać? :face_with_raised_eyebrow:

Ludzie skupiają się na rodzinach, nie mają czasu. :frowning: Więzi zanikają. Szkoda.

Za komuny ludzie sto razy bardziej skupiali się na rodzinach.I w niczym im to nie przeszkadzało.Wręcz przeciwnie! I to bez szpanowania “grilem”.
Ludzie służyli sobie czy to telefonem czy telewizorem a dzwonek do drzwi był czymś zupełnie normalnym.Jednak kiedy nastąpił ten “przełom” nie jestem wcale pewien…
Jeszcze 10-12 lat temu,było często jak dawniej…Bez szumu i"specjalnych przygotowań" :face_with_raised_eyebrow:
No chyba że to moja klasa się zbierała :wink:

Bo “milczenie jest złotem” a "mowa /tylko/ srebrem .No a zapasów złota nigdy za dużo w naszym biednym kraju…