Coś z lat 80-tych

Które od czasu do czasu,zaskakują mnie bardzo pozytywnie.

Psychedelic Furs stoją u mnie na półce między Tears For Fears a Aztec Camera…A parę centymetrów dalej,genialny album The Human League"Dare"…
I to powinno powiedzieć wszystko…Albo przynajmniej bardzo dużo :wink:
Z drugiej strony…Wrzucono kiedyś ten zespół, bezmyślnie trochę,do pojemnego worka z napisem post punk i…tak zostało.
Moim zdaniem nic bardziej mylnego.No chyba że autor tego manewru nie zawracał sobie głowy muzyką a zauważył w mediach zachwyt Roberta Smitha [The Cure] nad cytowanym albumem.Mowa o"Mirror Moves" z na swój sposób magicznego roku 1984…
I faktycznie.Cała seria potencjalnych przebojów,wyśmienicie zaaranżowanych i wybornie zagranych.Rock,pop i elektronika znalazły tutaj wspólny język.Po prawie 43 latach,album brzmi świeżo,nie irytuje ani elektronicznymi gadżetami ani sztuczną perkusją…A gdyby świetny wokal Richarda Butlera w utworze Alice’s House zamienić na…Gosię Ostrowską to Lombard miałby hit nie do ugaszenia :wink:
By The Way!!!
Strona wokalna! Czasem schodziła wtedy na dalszy plan,w cieniu nowych brzmień.Nie tutaj jednak!!! Butler nie dokonuje cudów ale ma fajnie ustawiony,MĘSKI głos,nie fałszuje a wręcz przeciwnie.Potrafi fajnie"podkręcić" melodię w taki pozornie,nieco znudzony sposób…[Only A Game;Heaven].
Miłośnikom tamtych czasów polecać chyba nie muszę.Dla innych może to być miła niespodzianka

1 polubienie