Creedence Clearwater Revival

Rok 1969 należał za Atlantykiem,do nich.
Trzy fantastyczne albumy w ciągu 11 miesięcy!!! Tutaj z o rok pózniejszego i chyba w ogóle najlepszego,“Cosmo’s Factory”
Esencja rock and rolla wzbogacona o talent braci Fogerty oraz to mocniejsze,niemal hard,brzmienie.
Nawet taki “drań” jak Robert Christgau na łamach Village Voice,dawał wyraz swemu zachwytowi.
Ja nie pozostanę w tyle! :wink:
Od dziecka niemal,kochalem tę grupę i była to jedna z nielicznych stycznych z ofertami próbującego mnie wychować muzycznie,starszego brata :innocent:
Dzisiaj gdy znamy juz pojęcia rocka progresywnego,hard rocka czy fusion,CCR wydają sie być jak"easy going guitar playing".To jednak też trzeba umieć i od ponad pół wieku,nikt ich pozycji w historii rocka,nie zagroził.
Któryś ze znakomitych jazzmanów,nazwał ich muzykę"porcją zdrowego rozsądku".Nie pamiętam kto ale uważam ze to strzał w"10" :smiling_face:

1 polubienie

Dziękuję… :+1:

Już podłączam kolumienki.

1 polubienie

Walą u mnie od ponad godziny :innocent:

1 polubienie

Nie przeszkadzaj…! :stuck_out_tongue:

1 polubienie

Masz więc “na bis” :wink:

1 polubienie

Nadrobiłeś winę przeszkadzania… :grinning:

1 polubienie

Żebyś znowu kolumien nie odłączał!

1 polubienie

Na takie dictum nie ma mowy o odłączaniu…

To znam do bólu…, i znów te wspomnienia młodzieńczo - niewinne… :innocent:

1 polubienie

No prosze, gdzies ten zespol mi sie tlukl po glowie, ale zylam w blogiej nieswiadonosci w kwestii nazwy i pelnego dorobku.

A @collins02 jak ktos potrafi grać i ma talent podparty pracą to moze sobie potem na dowolne eksperymenty pozwalać. Wiekszosc z nich będzie udana. Zreszta nie dotyczy to tylko muzyki… :wink::rofl:

1 polubienie

Wspomnień moc bo to bardzo pasowało do niegdysiejszych imprez.Zmieszaj to ze Stonesami i np. The Kinks i nikt do rana nie wybrzydzał…Raz jeden zdarzyło mi sie na imprezie w PAX-ie przy Kramarskiej,ze koleś marudził przy The Byrds…
Więcej grzechów nie pamiętam :innocent:

1 polubienie

To jest oczywiście prawda ale z drugiej strony,ani Pink Floyd,ani CCR ani The Beatles,nigdy nie uchodzili za wirtuozów.
I aby być jak oni,potrzeba czegoś więcej.

1 polubienie

Talentu kolego, takiej iskry bozej, ktora czasem dotyczy jednego czlowieka, czasem zespołu.

Tylko idiota nie zna tego kawałka.

1 polubienie

Genialny gitarzysta,Jeff Beck,posiada antytalent do nagrywania ciekawych albumów.Sprawa ta,od wielu lat dotyczy także Santany choć temu na szczeście zdarza sie czasem zaprzeczyć tej tezie…
Syndrom doktora Cvacha,jesli wiesz co mam na myśli.Lekarz obwieszony dowodami czci i szacunku który nigdy nie potrafił przeprowadzić zabiegu,nie wspominając o operacji.
To tak na marginesie…

1 polubienie

Którego?..Są,jak na razie,trzy :innocent:

Fortunate son

1 polubienie

Yessss!!!
Nie wiem jak sie dzisiaj sprawy mają z tzw. coverami ale ten numer aż sie prosi…W każdym razie,powinien!

:joy::joy::joy:
Co innego mozliwosci, co innego ta iskra boża, o ktorej pisalam.
A lekarz, ktory potrafi np. zaplanowac operacje, ale juz mu na chirurgię zdolnosci manualnych zabraknie? Nie jest wcale takim rzadkim zjawiskiem. Tacy tez maja swoje miejsce na świecie.

1 polubienie

I zostają dyrektorami.Jak co dopiero,moj szkolny kolega.Bardzo go lubiłem…Horyzonty niemal bez ograniczeń.Zawsze ta ciekawość wszystkiego nas zbliżała…Aż przyszło sie pożegnać z liceum a ów ubzdurał sobie medycynę :thinking:
Musze mu jednak oddać że ppozostał temu wierny.Zawsze jednak,jako urzednik.

1 polubienie

Ich wersja tego co uczyniło kiedyś z Tiny Turner,gwiazdę.
“Big wheels keep on turning…” :wink:

1 polubienie