Ochłodzenia
Kolejnego zwycięstwa Igi Świątek i to koniecznie w tym samym stylu co wczoraj!
Przeżycia jeszcze raz lat 2007–2009, ewentualnie podobnych wydarzeń w niedalekiej przyszłości.
Ja bym dodał, wygrania przez Igę całego turnieju.
A co mi potrzeba na zaraz? Pewnego dokumentu. Myślę jednak, że do wtorku wszystko będzie załatwione i wreszcie pojadę do Polski. I, własnie najbardziej mi aktualnie tego potrzeba.
Zaraz czyli we wrześniu,zaczynam walkę o emeryturę…Wstępne zorientowanie i kapitał początkowy już mam.Ale rozmiary biurokracji dla takich jak ja,czyli jedną nogą tu a drugą w Anglii ![]()
Jest jednak o co się bić i paradoksalnie,lubię taką atmosferę ![]()
To a propos dokumentów…
Oczywiście że po tym co wczoraj zobaczyłem,chce człowiek całego turnieju.Ale ja już straciłem zaufanie dla psychiki Igi.
Jeśli teraz z Ukrainką ona będzie w stanie zagrać jak wczoraj…To co innego!
To Cię teraz “zastrzelę”. Jak, zapewne zauważyłeś w boksie Igi nie było trenera Igi w jej ostatnim meczu. Sam w to nie bardzo wierzę, ale w protokole jako trener była wpisana…, pani Daria Abramowicz.
Nie pamiętam czy w poprzednim meczu w boksie był Roig i nie wiem, czy ta sytuacja jest jednorazowa z jakichś względów.?
Wiem o tym ale gra się na korcie a nie poza nim.
A nawet jeśli to ma swe ukryte,zakulisowe znaczenie,nie da sie na tym zbyt długo jechać.
Sytuacja dziwna,przyznaję…
Ciężka kasa idzie za Hiszpanem a tu…Wakacje? ![]()
Póki co, mam za mało danych by to ocenić.
No nikt tych danych chyba nie posiada…Trzeba być chyba sztabowcem u Igi aby coś wywnioskować,wiedzieć…
Frederiksen,trener Lecha,dostał ostatnio kartkę i już dwa razy nie było go na meczach z drużyną…Ale to wiadomo,o tym się mówi głośno.
U Igi nigdy tak nie jest…Nie wiem czy to dobrze,choć sport indywidualny to nie drużyna…Tu się nic nie rozkłada na kilkanaście głów.
Właśnie zauważyłem że…już sie zaczynam denerwować
Jak to przed meczem…
A tak na marginesie..
Wspomniałeś coś że chcesz napisać jakiś cykl,nie pamiętam o czym…
Ja chyba skromniej ale…Czy jest sens pisać o czymś co nikogo nie interesuje i czego najprawdopodobniej nikt nie przeczyta?
Pytanie stare jak to forum…Co sądzisz?Bo nazbierało mi się a na fejsie jakaś dziwna zmiana warty i te przypadkowe anonimy częściej obrzydzają niż zachęcają…
Pisz o czym chcesz i na co masz ochotę. Czy to kogoś zainteresuje czy nie, to się okaże.
Moje zwlekanie z pisaniem wynika bardziej z lenistwa niż z obaw, że to nikogo nie zainteresuje.
Lenistwo…Jedyna choroba która nigdy mi nie grozi…
Przychodzi czas, że, naprawdę zaczyna się nie chcieć. Będziesz szczęśliwcem jeżeli Cię to ominie. Lat temu 10 jeszcze nawet bym nie pymyślał, iż tak się stanie. A jak sobie przypomnę jeszcze wcześniejsze czasy, to zaczynam wątpić, że wtedy doba miała tylko 24 godziny.
Jest lenistwo ale też jest i chcenie.A ja chcę!
I jeśli mi zdrowie pozwoli,będę chciał!
Przynajmniej dotąd,nie obrażam się na życie.Choć oczywiście,jak na permanentnego buntownika przystało,lubie wcoorv wykrzyczeć..
To są jednak ludzkie sprawy a nie egzystencjonalne.
Doba?
Dla mnie jest za krótka.Od chyba dekady,piszę o tym.A sprawy do załatwienia tylko rosną,rosną i rosna…I czasem boję się że będzie jak u Młynarskiego
“Dajcie żyć!
Po co my to układamy
skoro tego nie da się ulożyć”
On to pisał w innym kontekście ale jakoś dziwnie pasuje…
I oby jak najdłużej, ze szczerego serca Tobie i wszystkim tu życzę.
Ten swój stan lenistwem nazwałem nieco na wyrost albo przesadnie, jak kto woli.
Mając 66 lat robiłem to samo, co robi moja 46 letnia córka, do tego biega maratony 3 razy do roku.
W rok później jak nożem uciął. Nagły zawał i się, kuwra, zaczęło. Z tymi wszystkimi moimi “dolegliwościami”, mając 74 lata i tak sobie daję radę. Ale, energia, panie, nie ta…, nie ta… Nadszedł czas do zmuszania się do wielu rzeczy i to robię. Na tym ucinam stękanie swe, bo nie jest ono tematem tego pytania. Cieszę się tym co mi zostało i korzystam z tego na ile się da.
Mój ojciec zmarł na zawał..Był młodszy ode mnie a ja byłem przy tym..I to siedzi mi “z tyłu głowy”.Muszę uważać i wiem o tym..Ale ja wojny nie przeżyłem i na każdym kroku widzę wielką różnicę…
Wiek nie zawsze ma tutaj coś do rzeczy choć oczywiście pozostał mi rower a spacer potrafi zmęczyć…I to jest ten paradoks…Gdybym miał choćby NIECO lepszy sprzęt…I gdybym trafił na tzw. SWÓJ dzień… ![]()
Troche dużo tego gdybania…
Wczoraj byłem na badaniu krwi które zafundowała mi NHS.Byłem 45 min. wcześniej..Any problem?NO!!! Mr. Jerzy [czytaj Dżersi] wszedł,podowcipkował i teraz czekam na wyniki…
Nie lubię przygnębiającej atmosfery szpitali…Ale u Angoli czuję się,jeśli można tak powiedzieć,wybornie! I jeszcze jakaś Tajka wciska mi wodę do ręki bo upał ![]()
Jak to Kargul powiedział za Atlantykiem?
Żyć,nie umierać ![]()
Właśnie takiej ekwilibrystyki mi trzeba.
Dzień zrobiony.
Dzięki.
![]()
Jako, może nie za bystry adresat też wyłapałem ten lapsus ale go zignorowałem bo także zdarzają mi się błędy w mych komentarzach. Zresztą nikt od nich wolny nie jest.
Wiem, że zwróciłeś uwagę powodowany troską o czystość języka ale nie za bardzo rozumiem dlaczegoś czyjaś pomyłka robi Tobie dzień? Przecież nie ze złośliwości, o którą nigdy nie ośmieliłbym się Ciebie posądzać.
Absolutnie nie to było moim celem i nie miałem zamiaru karmić się czyimś potknięciem. Użyłem słowa „ekwilibrystyka” nie złośliwie, a raczej z fascynacji tym, jak niesamowity i paradoksalny obraz stworzyło określenie ojca młodszego od syna. To właśnie zrobiło mi dzień, za co grzecznie podziękowałem.
I tak myślałem. Kruszyć kopii, zatem nie ma sensu.