Człek o wrażliwym sercu

Wielkimi krokami zbliża się sierpień…W Anglii to laba z dnia na dzień a lipiec to jak piątek przed sobotą…
Mam malutko do roboty..
Ostatnie dwie noce byliśmy z kolegą sami na 200 metrowej ulicy…Po północy,więcej lisów niż pijanych powrotów do domu…
Czyli?
Piłka nożna! :innocent:
Transmisje na ile zdrowie pozwoli..
A w przerwach?
No właśnie…
Obejrzałem juz 19 odcinków pierwszego sezonu"Autostrady do nieba".I ponad 10 razy się wzruszyłem…
Zawsze uwielbiałem ten pomysł z aniołami na Ziemi,co kiedyś było jednym z motywów mojego krótkiego spotkania z panem Raczkiem…O film chodzi oczywiście :laughing:
Dla mnie piękny,mądry i pouczający serial…
I nie zmieni tego wspólczesna,nieco pogardliwa emisja na kanałach od 100 wzwyż…
Michael Landon,anioł,producent i reżyser w jednej osobie,znany nam był kiedyś jako najmłodszy z klanu Cartwrightów w kultowej Bonanzie…
Wszyscy,nie wykluczając Lorne’a Greene’a,po latach,poszli w zapomnienie lub role w filmach przeznaczonych do wypożyczalni na VHS czy DVD
Wszyscy ale nie Michael Landon…
On zaistniał ponownie jako centralna postać z serialu"Domek na prerii".Ckliwa nieco karma dla kina familijnego.I jednocześnie bardzo amerykańska..Taka jakby nigdy nie było Dzikiego Zachodu…
Trochę jak Ania z Zielonego Wzgórza…
W lipcu,z tego co pamiętam,kolejna rocznica śmierci"Jonathana Smitha"
Ale…
Czy aniołowie umierają? :thinking:
No chyba jednak nie :wink:

I dodać jedno muszę :innocent:
W połowie lat 90-tych,byliśmy jak ten anioł i policjant.
Jacek podjeżdzał pod dom,ja się pakowałem i…Tu muzyka Davida Rose
Ten jego Golf mało nam się nie rozjechał pod Chojnicami’98…Upalna to była noc…
I wtedy starsza pani wyszła nas powitać jakby…
JAKBY na nas czekała
Jacek i jej mąż zajęli się wozem,ja słuchaniem tej pogodnej i nie wiem skąd biorącej siły,osoby o 4 nad ranem…
Potem już w Poznaniu,"naszła mnie"refleksja że to jeszcze jeden odcinek tego serialu…
I tak zostałem z tym do dzisiaj…

W latach 90 ja namiętnie oglądałem “Przystanek Alaska” taki jednocześnie bardzo amerykański i intelektualny serial, czekałem z wypiekami na twarzy na każdy odcinek.

Nim się zorientowałem,poszła emisja w godzinach mojej pracy…No i znowu kult przeszedł jakby obok…
Kilkanaście odcinków obejrzałem ale…W biegu i tylko dzięki pewnej redaktorce która chodziła za mną i nudziła że to “stworzone dla mnie” :innocent:
Coś w tym było ale więcej powiedzieć nie umiem.

Moja druga małżonka nie odpuściła żadnego. Ten serial i Rancho to był rytuał.

Kino skończyło się na latach 90. Coś tam czasem wychodzi lepszego ale to już nie to samo. Może streaming zabił jakość w kinie. Albo polityczna poprawność

Kino jako miejsce kultu,jako oaza sztuki,tak…
Teraz mamy tylko rozpaczliwe próby ratowania stanu rzeczy.I to bez przekonania…

Nasze pokolenie nie zdąży uratować tego kina. Nie wiem co zrobią następne generacje, ale jestem przekonany, że moda na takie kino wróci w ramach retro jak na stare samochody np. Tylko pojęcia nie mam kiedy?