Chciałbym Cię widzieć, jak Miśka do pralki pakujesz. Szczególnie jak go na ręce bierzesz. Oprócz mnie nikomu to się teraz nie udaje.
Bo on się czuje dorosły. Ty się też czujesz dorosły i przecież też nikomu nie pozwalasz, by Cię brał na ręce.
To chyba tylko mężczyzna potrafi taką racjonalizację uskuteczniać.
Nie dość, że nie trza ściągać, to jeszcze nakładać nie trza tej pieprzonej poszewki. No i wszystko jest czyste,
Pomysł baaardzo niecodzienny i z pewnością coś w tym jest. No cóż - każdy robi tak, jak lubi i ma do tego prawo
No przecież, że codziennie nie piere.
Nieee? A właśnie się nad codziennością takiego prania zastanawiałam.
Jak miał 7 albo 8 miesięcy skończyło się u niego branie na ręce.
Z kazdym kotem trzeba ostroznie. Ale sa ciekawskie, jak nie zwracasz uwagi to same przyjdą. Nic na siłę. Półzbik rodzicow też tolerowal tylko mojego tatę, matke czasem, jak mu zarcie robila, ale na rece jej sie wziac nie dawał. Ja wzbudzalam zywe zainteresowanie, ale miałam kotkę, więc postawilabym na zdrowe zainteresowanie zapachem plci przeciwnej z obrebie swojego, prawie, gatunku?
Żbiki bzykają domowe kotki, a te chętnie na to pozwalają.
Misiek by do Ciebie podszedł, obwąchał, a nieco później nawet dał by się pogłaskać. Ale na ręce to oprócz mnie nikt go nie weźmie. Jak do weterynarza, to tylko ja, bo nie ma takiej mocy, by kto inny do auta go wsadził. O klatce zapomnij.
Sa sposoby, zeby kota unieruchomic, ale przy sporym dzikim kocie jakim jest żbik? Ryzykowna sprawa i rekawice spawacza moglyby się okazać za slabym zabezpieczeniem
O moja syjamka z innymi niz wlasnej rasy? Zamieniala sie w klebek zębów i pazurów.
Frania to było coś
Nawet masko mozna bylo w niej zrobić.
Serio, rodzinka na wsi miala spore stado i zacieciw w kwestii przetworstwa mlekan. Zresztą w czasach kiedy te pralki byly na topie to koniecnosc nie hobby była.
A w kwestii prania, ekologicznego? Kazdy proszek czy mydło można było zastosować. Gorzej z płukaniem.
No frania nie płukała. Ale pranie trwało 20-30 minut i brało niewiele prądu.
Mozna bylo i dłużej.
W kazdym razie wymagania miała nieduże.
Dziadkowi mieli w latach 60 ciekawy agregat - pralke wirnikawa z wirówka zaniast wyzymaczki. Na pewno nie byl to polski wynalazek. Jakas ruska kopia projektu amerykanskiego z lat 40?
W kazdym razie na owczesne czasy to cud techniki na zachodzie nie był, bo już się upowszechniały bębnowe, a babka pozostawala wierna tarze i balii.
Ale sasiadki zazdrościły .
Nie nie to też było Polskie. Miałem okazję to zobaczyć ale jakością to nie grzeszyło.
Byla owalna, jednokomorowa, wirowka byla nad silnikiem, a czesc pralki wlasciwej obok. nie takie jak produkowano w Polsce dwukomorowe. Wzornicze cudo pasujace mi do właśnie okresu autka pobieda.
Teoretycznie masz rację… ale to byl czas na wymianę stara podczas wirowania wyjezdzala z łazienki… luzow na lozysku nie wyczułem, amortyzatorow bez wyjecia bębna nie zmienisz… czas juz był. Na ta chwilę dziala dobrze tak jak poprzednia jest z łódzkiej fabryki. Mam nadzieję że kilka lat podziała.
Z ciekawostek… Siemens to… Bosch.