Czy jecie pałeczkami azjatyckie dania?

Zwłaszcza jak jesteście w restauracji serwującej takie dania?
Ja kiedyś próbowałem sie dostosować, uznawałem to za w jakimś sensie nobilitujące ale potem, jak sie zastanowiłem, to mi przeszło.
Dlaczego mam się stosować do innej kultury, która (tu wyrażę swoją europejską wyższość) nie potrafiła wynaleźć narzędzi do kulturalnego jedzenia, tylko posługiwała sie w tym celu patykami (podejrzewam, że po prostu na początku jedli przy pomocy tego co można było łatwo znaleźć, a patyki są wszędzie). Niech więc sobie jedzą pałeczkami, ale ja jako Europejczyk będę ich dania jadł nożem i widelcem. Natomiast sushi jem po prostu palcami, tak jak ciasteczka.

Jadam kulturalnie. Rękami

Kiedyś w Niemczech w weekendy (ok 3 lata) w weekendy chodziłem do chińskiej restauracji na ichnią kaczkę bo mi przeokrutnie smakowała, a dodatkowo w cenie była wódeczka przed i po posiłku. Właściciel rdzenny Chińczyk uszanował mój gust i podawano mi z makaronem albo z ziemniakami. Nie widziałem by tam ktoś używał jakichś kijków. :winking_face_with_tongue:
Ciekawe jak by się jadło kartofle purre albo kisiel czy budyń pałeczkami? :winking_face_with_tongue:

Albo sypki ryż :rofl:

A jak posłodzić czy posolić?

Trochę zabawne jest przedstawianie pałeczek jako dowodu cywilizacyjnego zacofania Azjatów. Gdyby pałeczki rzeczywiście były po prostu „patykami znalezionymi w lesie”, to najbardziej naturalnym krokiem byłoby przecież zaostrzenie jednego końca i używanie ich jak szpikulca. Tymczasem pałeczkami chwyta się kawałki potrawy, a nie nadziewa się jej. Pomijam już fakt, że do operacji nadziania wystarczyłby jeden “zaostrzony patyk”, a przecież pałeczki są dwie.

W Japonii wiele rodzajów sushi tradycyjnie je się rękami i nie jest to uważane jako oznaka niższej kultury, czy cywilizacyjnego niedorozwoju Jest to całkowicie akceptowalny, a czasem wręcz preferowany sposób jedzenia i nie jest świadactwem na to, że Japończycy nie potrafili wynaleźć cywilizowanych sztućców.

Mocno ryzykowny jest taki cywilizacyjny ranking, który na podstawie narzędzi uzywanych podczas konsumpcji, stawia jedną kulturę nad drugą.
Nie powinno się przeciwstawiać duzo starszej tradycji używania pałeczek ze stosunkowo młodym powszechnym zwyczajem posługiwania się widelcem i nożem w Europie, zapominając jednocześnie, że takie dodatki życiowe jak papier, druk, kompas, czy proch strzelniczy są wynalazkami osób, które swoje pozywienie wkładają do ust pałeczkami.

Ale oni doskonale sobie radzą z ryżem. Lepiej niź my widelcem.

A jak oni jedzą zupę temy pałeczkamy? :face_with_tongue:

“Samo genste” pałeczkami, a rzadkie siorbajom z gwinta.

Nie z gwinta tylko z zupowej miseczki :sweat_smile:

Z gwynta, kolego to ja siorbałem Wyborową…, jak shusiła kacówa…:smiling_face_with_sunglasses:

Wyborową zupę?

Między innemy też tak to nazywalyśmy…

Z gwinta to konsumpcja płynu bezpośrednio z naczynia, w którym ciecz się znajduje. Nie ma znaczenia, czy naczynie to posiada gwint, czy nie.
Jabole takie wina też można spozywać z gwinta, mimo że butelka takowoym nie dysponuje.

Dzięki za info. Bez tego nadal żyłabym w nieświadomości :wink:

wiem jak makaron i jedzą szybko

Zamiarowałem, kurna, odejść od laptopa, ale wywiązała się tak ciekawa dyskusja, że postanowiłem jeszcze trochę tu podyskutować.

:rofl:

I jeszcze szybciej nawijają na uszy… :winking_face_with_tongue:

No wiesz… Szamanie tymi pałeczkami to jednak taka bardzo ciekawa sprawa. Z jednej strony wydaje mi się, że to trzeba sporo poćwiczyć, żeby tak umieć a z drugiej- jedzenie naszymi sztućcami wydaje mi się nie tylko łatwiejsze ale i jednak bardziej estetyczne. Nie mamy zwyczaju siorbać z gwinta.

homonim
Mój drogi panie, plemienia xxxxxxxx,
jedzenia białych to też xxxxxxxx.

zanyface