Pisałem do Daniela!
W Mc nie ma żadnej kuchni a już z pewnością,żadnej narodowej
Nie połapałem się. I jak zwykle dałem siary. ![]()
Myślę, że @Daniel86 miał na myśli subkulturę kulinarną i nie chodziło mu o menu tej jadłodalni tylko o zasięg kulturowy. Ogólnoświatowy. Ta garkuchnia występuje prawie na całym świecie i jest elementem światowej kultury kuchennej…, albo nie, lumpenkultury, tak będzie trafniej. ![]()
Tak,to mniej więcej miałem na myśli.Żarłodajna międzynarodówka,trujące na dłuższą metę,tsunami żywieniowe produkujące taśmowo ludzi otyłych,pozbawionych nawet instynktu obronnego dla własnego zdrowia.
Multikultilumpenkultura.

Ponad 20 lat temu podczas wyjazdów ze szkoły do kina
Teraz rzadko chodzę, ale pustki na salach.
McDonald kojarzy mi się z Zachodem, z moim pokoleniem i dostępnością od lat 90-tych. Prawie każdy w moim wieku prawdopodobnie był co najmniej kilka razy.
Ja tam nie chcę jadać. Ja bym tylko chciał zaliczyć przynajmniej jedną wizytę.
“Kultowość” miejsca to co innego.Zwiazana jest zwykle z konkretnym czasem i “momentem w historii”.Jak MTV czy…VHS ![]()
Dzisiaj jednak to nie ma nic wspólnego z minionymi latami.Ot,taka anie inna żarłodajnia…
McDonald ma jedną zaletę - jeśli jesteś w podróży i musisz szybko coś zjesc i sie nie zatruć, to właśnie tam.
Oprócz wcześniej wymienionych, autentycznych hitów filmowych,przypomnial mi się nieco zapomniany już film.Jean Jacques Annaud zrealizował go jeszcze przed “Imieniem Róży”
To “Walka o ogień”.Nowatorskie widowisko ukazujące czas wyłaniania się rodzaju ludzkiego.Film w którym nie pada ani jedno słowo…
Obejrzałem to dwa razy w ciagu jednego tygodnia.Dwa razy w całkowicie pełnym kinie.Kinie którego już nie ma a w którego miejscu złowieszczo triumfuje obraz współczesnego barbarzyństwa czyli biedra lub żabka…
Tez bylem zachwycony Walką o ogień. Kina Relax w Warszawie, gdzie był wyświetlany tez juz nie ma, na szczęście został obiekt w którym odbywają się koncerty i goscinne spektakle teatralne
Jak wspomniał @Bingola, McDonald ma tą zaletę, że jedzenie jest tam w miarę bezpieczne w zakresie ewentualnych konsekwencji gastrycznych. Ustandaryzowane potrawy i w miarę restrykcyjne wewnętrzne przepisy odnośnie terminów przyrządzania i wydawania posiłków sprawiają, że jeść jest tam bezpieczniej, niż w pierwszej lepszej, niesprawdzonej lokalizacji. Będąc w trasie często bywa to jedyna jadłodajnia w okolicy, gdzie wchodząc nie kleimy się do klamek a z toalety nie wieje grozą. Normalnie kulturka … ![]()
Z tymi toaletami to prawda. Taka maacdonaldowa toaleta raz uratowała mi sytuację w Niemczech kiedy nagle ogarnęło mnie coś absolutnie odwrotnego od jedzenia i to bardzo nagle oraz gwałtownie. ![]()
Okazuje się, że nawet Mc Donaldowi można coś zawdzięczać.
Ogniem i mieczem, byliśmy całą klasą.