Czy jesteście w stanie przypomnieć sobie wizytę w kinie gdy była pełna sala widzów?

Niezbyt często chodzę do kina, ale nawet gdy jestem, to rzadko kiedy zapełniona jest połowa miejsc. Ostatni raz jaki pamiętam gdy na sali nie było wolnych miejsc to chyba “Ogniem i mieczem”, czyli koniec lat 90.

Kiedy ja byłem to sale nigdy nie były pełne. To pewnie wynika z tego że tych sal w budynku jest dużo. A i czas wyświetlania jest dość długi więc nie trzeba się spieszyć. Taki Avatar był w kinach bardzo długo nim trafił do streamingu

Zobaczymu jak będzie teraz kiedy w kinach puszczą Odyseję z czarnoskórą Heleną trojańską

???
To chyba pytanie do dzieciaków :rofl:
W latach 75-92-3,rzadko,BAARDZO rzadko trafiałem na niepełne sale.A niemal programowo nie chodzę na polskie filmy zrealizowane po 86-7 roku.
Wyjątkiem był chyba jedynie Pan Tadeusz,Wajdy.Zresztą przy nadkomplecie bo ludzie siedzieli na schodach…
Owszem,pojedyńcze wolne miejsca to norma.Ale jeśli chodzi o pojęcie kompletu,tak traktuję sale wypełnioną choćby w 90%
Na Powrót do przyszłości,Krokodyla Dundee,Gliniarza z Beverly Hills a dawniej,na Hair czy Lot nad kukułczym gniazdem,stałem w kolejkach po ponad 2,czasem 3 godziny.
Na Poszukiwaczy zaginionej arki,udało mi się dostać dopiero za trzecim razem i do w wyniku przepychanki!
Wszystkie wizyty na Konfrontacjach Filmowych kończyły sie wyprzedaniem karnetów i biletów…A że nie każdy chciał oglądać wiekopomne dzieła kinmatografii bułgarskiej,to już inna sprawa :wink:
Ostatnio w kinie Muza,byłem z córką na koreańskim filmie"Poprzednie życie".Kino pełne poza 2 pierwszymi rzędami…Dwa lata temu.
Ale z drugiej strony,skoro już o tym mowa,od lat stosuję taktykę.
I jeśli film mi nic nie mówi a bilety są wyprzedawane,sto razy się zastanowię,nim kupię bilet.Współczesne tzw. przeboje kinowe są na ogół nie do wytrzymania. :woozy_face:

Ja chodzę jeszcze rzadziej.

a pełne sale, nawet nad - pełne to pamietam z dawnych dobrych czasów gdy chodziło sie do kin studyjnych (na Amadeuszu - siedziałam po prostu na podłodze ale było warto) lub zdobywało się karnet na “Konfrontacje”.

W czasach wspólczesnych? nie pamiętam kiedy, ale fakt - na ogniem i mieczem - to było małe kino latem nad morzem - miejsc wolnych nie było.

I jeszcze na filmach dziecięcych/ młodzieżowych gdy wycieczki szkolne wykupują cała salę biletów.

tak pamiętam było na nowej wersji W pustyni i Puszczy.

a inne? to jak połowa miejsc zajęta to juz dobrze.