Czy jesteście wierni swoim poglądom i przekonaniom?

Czy odchodzie od nich w pewnych sytuacjach? Czy udajecie kogoś dla picu?

Zainspirowane tematami harmonika który potępia twory cywilizacji mimo że z nich korzysta

1polubienie

Innymi słowy, pytasz czy jesteśmy hipokrytami. Tak, jesteśmy. Wszyscy bez wyjątku.

6polubień

Poglądów nie zmienia krowa. I ja nie zasklepiam się w nich, bo cały czas uczę się życia albo życie uczy mnie. Ale zasad swoich się trzymam. Mam kilka i do końca życia od nich nie odstąpię, choć nieraz nie ułatwiają mi życia.

5polubień

Dzieciom zawsze mówiłem, żeby robiły tak jak im mówię, nie jak ja robię :smile:

7polubień

Znałeś mego ojca? :thinking:

3polubienia

Staram się być wierna. Dlatego wypowiedzi niektórych mnie dziwią a czasem oburzają.

1polubienie

Jestem wierny swym ideałom.
Piwo, miłość, pokój, dziewice (niekoniecznie w tej kolejności :wink:)

2polubienia

Nie ma ludzi całkowicie wolnych od hipokryzji. To jest choroba cywilizacyjna nabywana już we wczesnym dzieciństwie. Nieuleczalna.
Zresztą czasem hipokryzja bywa pozytywna. Oznacza elastyczność i zrzucenie klapek z oczu.

2polubienia

roqq,powoli!!!
Przyklady prosze…Bo ja sie raczej nie poczuwam.

Oczywiście…że nie. Staram się. Ale rewiduję poglądy, a poza tym, kto nawet czasem nie bywa hipokrytą, niech pierwszy rzuci kamieniem itd.

2polubienia

Pytanie jest za bardzo ogólnikowe.
Ale z pewnością nie udaje nikogo"dla picu".
Natomiast jestem przekonany ze w głebi ducha,nie jestem dogmatykiem.Gram w szachy z lewicowcem,tanczyłem kiedys z lesbijką a jako osoba wierząca,jakims zrządzeniem losu,ciągle przebywam w gronie czy to ateistów czy ignorantow…
Nigdy nie podam reki komus kto nosi koszulke z Che,nigdy to,nigdy tamto…Ale wydarzyc sie moze wszystko.
Staram sie byc wiernym i dobrze mi to idzie ale dopuszczam odstepstwa.

2polubienia

Czyli hipokryzję :rofl::rofl::rofl::rofl:

Hipokryzja to kłamstwo a nie ustepstwo.

Dlatego moja dewiza jest: nigdy nie mow nigdy (zawsze). Bo zdarza sie roznie…

@collins02 rozumiem, że przykłady dotyczące ciebie mają być? Nie jest moje stwierdzenie próbą obrażania kogokolwiek, po prostu tak jest. Hipokryzji nie da się uniknąć. A ty? Przykład najbardziej rzucający się w oczy: Wnioskując z twoich wypowiedzi, jesteś osobą religijną a jednocześnie masz w sobie sporo, delikatnie mówiąc, złości i nie przebierasz w słowach określając swój stosunek do pewnych grup osób.

1polubienie

@Sheevn spytaj się bardziej zaawansowanych wiekiem Użytkowników, czy ich świat się zmienił, i to mocno, zasadniczo. Np. ustrój marksistowski nie przewidywał indywidualnej motoryzacji, czyli miałbyś dziś na ulicach jak w Korei Płn, co nie znaczy, że miałbyś pod tym wsględem głupiej.

Nie było w tamtym ustroju wolności słowa, nie było demokratycznych wyborów spośród różnych programów i różnych partii. Były wybory na niby, dla picu, rządzący robili głupich z obywateli, łgali społeczeństwu w żywe oczy propagandą sukcesu. Wszyscy to wiedzieli, ale marksiści mieli wiele instytucji dla obrony swego monopartyjnego ustroju, więc niełatwo było sobie wyobrazić ich odsunięcie od rządzenia.

A ja, skromny człowieczek, postanowiłem na własne potrzeby zgłębić ekonomiczne podstawy ich ustroju, by wiedzieć, jaka ich i nas czeka dalsza przyszłość pod ich rządami. No i udało mi się ustalić, że marksiści za Marksem bezmyślnie wierzyli w istnienie zysku z inwestycji w ekonomii, w wyniku czego wypłacali trzynaste pensje z rzekomego zysku.

A że taki zysk nie istnieje, to wypuszczali na rynek coraz większą ilość inflacyjnych pieniędzy bez pokrycia w produktach, rozkładając ich gospodarkę na amen, bo ludzie mieli coraz więcej pieniężnego papieru w portfelach, ale nie mogli go sensownie wydać, więc nikomu nie zależało na jakości produktów, bo ludzie brali wszystko jak leciało Po te buble stano całymi nocami w kolejkach, zamiast wypoczywać po ciężkiej pracy. Co rzucili na rynek (społeczeństwu), natychmiast to brano jak leci.

W rezultacie społeczeństwo ciężko pracowało, a miało - zamiast świetlanej przyszłości i zdecydowanego wyprzedzenia ustroju kapitalistycznego - coraz gorsze i głupsze życie, do tego w atmosferze zakłamanej propagandy sukcesu nie do wytrzymania. Dla mnie błędność podstaw ekonomii marksistowskiej była oczywista, i próbowałem uzmysłowić to marksistom, że z taką ekonomią nie mają żadnych szans. No ale że nie miałem tytułu prof. przed nazwiskiem, to nie myśleli uznać, że mam więcej racji i pełną rację, gdy mieli tysiące profesorów ekonomii, popierających wykład ekonomiczny Marksa.

Z drugiej strony, nie wiedzieli oni jak powiedzieć społeczeństwu, iż ich bóg Karol Marks błędnie wyłożył swą ekonomię, a ich profesorowie nie poznali się na tym, i musiał im to uzmysłowić niejaki harmonik zbigpary. Z trzeciej strony, nie mieliby odwagi ekonomicznej i politycznej, aby zaproponować pracującym dobrowolną rezygnację z trzynastek, wypłacanych błędnie od nieistniejącego zysku.

Kapitalizm też jest błędny, bo też bazuje i dąży do uzyskiwania nieistniejących w ekonomii zysków z inwestycji. Do tego jest błędny światopoglądowo z ogłupiającym wywyższaniem nieharmonijnej, patologicznej cywilizacji ludzkiej.

Tak więc kol @Sheev, gdy zaangażowałem się mocniej i skutecznie w odsunięcie marksistów od rządzenia (co już nieraz opisywałem na Pytamy), za moją przyczyną nastąpiły wielkie, zasadnicze zmiany na świecie, i na pewno rychło nastąpią jeszcze większe. Chciałbym dokonać więcej, ale i tak dokonałem bardzo dużo, więc trudno byłoby mi zarzucić hipokryzję, że nic nie robię, aby na świecie było lepiej, mądrzej, szczęśliwiej,

Ale to nie jest hipokryzja.
Hipokryzja jest czymś zamierzonym a nie odruchem,czasem bezwarunkowym.
Poza tym,wole nie przebierac w słowach niz w czynach.
A Twoj/moj przyklad jest chyba nieporozumieniem identycznym jak z pojeciem świetości,czego oczywiscie sobie nie uzurpuje :grin:
Świety czlowiek to taki ktory idzie przez zycie,zmagajac sie tak z innymi jak i z sobą.To ojciec Hugh O’Flaherty a nie ktoś kto nie wstaje z kleczek i nie reaguje na rzeczywistość a tym bardziej na zło.
Rozumiem ze w Twoim pojeciu hipokryzja to kazde wyobrazalne odstepstwo od zalozonej normy…W takim razie to 100% ludzkosci ale ja sie z tym po prostu nie zgadzam.I nie rozumiem dlaczego osobie religijnej,najchetniej zamyka sie gębę,domagając sie barokowego wywracania oczu ku niebiosom???

Dla mnie zaś jest to bardzo proste. Wyznając coś, przyjmuję za swoje zasady wyznania. Jeśli akceptuję je wybiorczo, to wybacz, ale nie jestem wyznawcą i kłamie twierdząc, że nim jestem. Zycie, świat są zbyt skomplikowane i dlatego uważam, że nie jesteśmy w stanie w 100% stosować sie do żadnego zespołu norm. Zawsze z którąś bedzie nam nie po drodze, więc hipokryzja uważana za przywarę, jest nam pisana.

Ubawiłeś mnie tym wywracaniem oczu ku niebiosom, bo w takim postępowaniu hipokryzji jest chyba najwiecej.

1polubienie