Czy kusi Was czasem zakup ubrania, chociaż wiecie, że będziecie wyglądać w nim beznadziejnie?

Chodzi o dżinsy. :jeans: :jeans: :jeans:

1 polubienie

W dżinsach akurat wyglądam dobrze. Nigdy nie kupuje czegoś, w czym źle sie czuję.

3 polubienia

Moze nie dzinsy a ich krój?
Wybor jest duzy…

1 polubienie

Nie. Mam swój styl i nie obchodzi mnie moda

3 polubienia

Nie kupiłabym żadnego ciucha, w którym wyglądałabym lub czułabym się beznadziejnie. Po to te ciuszki są różnorodne, by można było wybrać coś, w czym czujemy się nieźle.

6 polubień

vintage

Nie kupuję takich rzeczy.

Nie lubię dżinsów. Nobla temu co leginsy / a teraz to i pęłnoprawne spodnie z takiej miękkiej tkaniny) wymyślił. Ponoć nieeleganckie, ponoć " nie pasuje", ale jak wygodne!

2 polubienia

W opisanej sytuacji, czyli ze świadomością, że w zakupionym ciuchu wyglądać będę beznadziejnie, absolutnie nie ulegam pokusie zakupu.
Nie nadążam chyba intelektualnie za intencjami Pytającego, ech, za co absolutnie nie przepraszam.

2 polubienia

Pytanie czy takie "wyglac beznadziejne " jest zgodne ze stanem faktycznym czy tylko to kompleksy. Albo - ktos uwaza ze w niczym nie wyglada dobrze. Albo - dana rzecz jest mega wygodna, a przeciez w czyms chodzic trzeba.

2 polubienia

Są czasem ciuchy, w których wygląda się mniej niż średnio, ale są tak wygodne/przytulne/cieplutkie/mięciutkie, które kuszą jak nie wiem co. Nie daję się skusić, jeśli wiem, że w czymś mniej wygodnym będę wyglądała lepiej.
Jak mnie coś ciśnie, uwiera, drapie czy obciera, to… wytrzymam jeśli wyglądam w tym bardziej atrakcyjnie.

3 polubienia

Ja dżinsy lubie, ale wszystko zalezy od kroju. Legginsy to fajna rzecz, ale chodzic po ulicy w kalesonach? :sweat_smile::sweat_smile::sweat_smile:

2 polubienia

Dżinsy są u mnie podstawą"noszenia się"i tu nie ma gadania o"pokusach"bo po prostu muszę mieć 4-5 par,plus jakieś ekstra,jeśli mi gdzieś w oko wpadną.
Co do reszty…
Gdybym żył w czasie Swingin’ London,pewnie eksperymentowałbym w nieskończoność.Ludzie a artyści w szczególności,często wypowiadali się za pomocą stroju czy długości włosów…Moda była frapująca,czerpiąca tak z wiktoriańskiej Anglii jak i pełnymi garściami z Indii czy Dalekiego Wschodu.Spacer po butikach na Soho,z Carnaby St. na czele,potrafił wypełnić cały dzień!
Dzisiaj,wspomniana w temacie owa"pokusa",jest mi całkowicie obca.

2 polubienia