Czy spotkało Was coś dziwnego?

Coś paranormalnego? Mistycznego? Niesamowitego?

Wiele razy spotkały mnie sytuacje, co do których nie mam wyjaśnienia, ostatnio wczoraj i to taka, która daje do myślenia. Mam nadzieję jednak, że uda mi się ją racjonalnie wytłumaczyć, bo tak podchodzę do wszystkich, nawet niewyjaśnionych zjawisk. Jednak nie są to sprawy z którymi chciałbym się tu na forum uzewnętrzniać. Nie raz nie dwa zdążyłem zostać “opluty” tylko za moje poglądy mimo, że sam nikogo nie obrażałem. Część z osób jest umysłowo nieprzygotowana na dyskusję o takich sprawach a mentalnie tkwi nadal w średniowieczu. Ale powiedz im coś na temat ich religii, bo tylko ich jest prawdziwa. Albo jak czegoś nie udowodnisz, to pewnie tego nie ma … I tak dalej, itp..
Nie, nie, odpuszczam tu sobie pewne tematy.
Na priwie chętnie podyskutuję, czekam na różne niezwykłe opowiadania. Kilka osób właśnie z tego forum zwierzyła mi się z ciekawych historii, w które doprawdy trudno uwierzyć. Dlaczego nie napiszą o nich tutaj?

Nie każdy chce się tego typu przeżyciami dzielić. U mnie w sumie zdarzyły się 3 sprawy (w tym jedna ogromna), ale opowiadać o tym tutaj? Żeby pomyślano, że jestem psychiczna albo że fantazjuję? A w życiu!

Jakiś czas temu wybrałem się z mamą na wspólny spacer z psami. Przechodziliśmy obok małego, pustego lasku, w którym szanse na spotkanie wiewiórki są małe, a co dopiero innych leśnych zwierzaków. Wracając, mój pies usiadł na tyłku i gapił się w jedno miejsce w lesie, nie reagując na wołanie. Przekabaciłem go kukurydzą z pola, którą lubi, bo inaczej dalej by siedział, a nawet musiałbym go wziąć na ręce. No i tak co jakiś czas odwracał się do tyłu, lub ustawał i patrzył się z kilkudziesięciu metrów w tamto miejsce, a czasem się cofał, ale zapiąłem go na smycz. Gdyby było to nocą, to gwarantuję, że bym narobił w majciory. Nie mam pojęcia, co on tam widział, bo niczego tam nie było. Można w tym lasku spotkać gruz w niektórych miejscach, i też taki, który przypomina grób. Dalej od tego lasku jest cmentarz, na którym leżą nieznani ludzie i nieznany polski Żołnierz, który ponoć był niemieckim lotnikiem, a nie Polakiem, bo raz gospodarz ze wsi mi opowiadał. Kawałek dalej jest kolejny cmentarz, ale już kompletnie zarośnięty.

Opisywałem na starym Pytamy i tutaj już o swoim gościu, który przebywał u mnie ok 3 miesięcy. Którego wszyscy słyszeli ale nie widział nikt.

Zwierzeta widzą i czują dużo wiecej niż my.

Gdy byłem małym dzieckiem, to pewnego razu skakałem ze stału. Raz tak skoczyłem, że aż zacząłem lecieć. Przeleciałem tak około półtora metra i postanowiłem wylądować i wtedy moje ciało zaczęło powoli opadać na podłogę.