Znów dużo mówi się o tym że nasze dzieci będę miały tragicznie niskie emerytury bo seniorów będzie więcej niż osób w wieku produkcyjnym. Zrównać wiek do 65 lat czy może jeszcze podwyższyć np. do 67 ?
Domaganie się niższego wieku emerytalnego to piłowanie gałęzi na której się siedzi.
Domaganie się wyższego wieku doprowadzi w końcu do sytuacji w której nie będzie emerytów bo wszyscy zdążą umrzeć.
Tutaj nie ma złotego środka bo świat przyzwyczaił się do socjalistycznego"państwo musi".
I jeśli mamy [bo w skali świata sami tego chcemy] już ten socjalizm to konsekwentnie!!!
Zamiast łupić obywatela podatkami, niech państwo odłoży kasę dla tych co przez cale życie je budowali!
Minimum przyzwoitości w takim systemie!
Moim zdaniem wielkie firmy wmawiają ludziom i państwom nadmierne wydatki.
Swego czasu, w całkiem nieodległej przeszłości, w trakcie dyskusji odnośnie wieku emerytalnego osoba poselska Żukowska Anna Maria użyła argumentu, że kobiety powinny mieć niższy wiek emerytalny, ponieważ rodzą dzieci. Co prawda innym razem twierdziła, że dzieci rodzą również mężczyźni, niemniej w przypadku pierwszej wypowiedzi poruszyła naprawdę interesującą kwestię. Mianowicie obecnie coraz więcej kobiet z premedytacją decyduje się na bezdzietność. Obecnie niemal 1/3 kobiet w wieku rozrodczym nie decyduje się na potomstwo a w badaniach sondażowych w przedziale wiekowym 18-25 lat już 50% deklaruje, że w ogóle nie przewiduje posiadania potomstwa.
W związku z powyższym uważam, że uczciwym i sprawiedliwym podejściem byłoby zarezerwowanie niższego wieku emertytalnego dla kobiet, które jednak w czasach uciemiężenia największym dobrobytem w dziejach naszego kraju podjęły się trudu posiadania potomstwa. Przypuśćmy: jedno wychowane dziecko (własne lub z adopcji) - wiek emerytalny rok wcześniej, dwoje - dwa lata wcześniej, troje i więcej - 5 lat wcześniej. W innych przypadkach nie widzę żadnych przesłanek utrzymywania obecnego, coraz bardziej niesprawiedliwego społecznie systemu, w którym leniwe baby wiozą się do emeryturki na plecach kobiet poświęcających się wychowaniu swych dzieci, tudzież również mężczyzn pracujących w przypadku naszego kraju do 65 roku.
Naprawdę musisz powtarzać demagogiczne hasła pseudozwiązkowców ?
Popatrzmy historycznie: w roku 1970 statystyczne Polak żył na emeryturze półtora roku (!) a Polka ponad 13 lat. I jakoś nikt, nigdy nie mówił, że “będzie pracował do śmierci” ![]()
Wskutek zmian cywilizacyjnych, lepszej opieki zdrowotnej, polepszenia jakości środowiska średnia długość życia znacznie wzrosła - gdyby podnieść wiek emerytalny do 67 roku, jak w większości krajów statystyczny mężczyzna żyłby na emeryturze prawie 7 lat a kobieta 13,6 lat.
Zatem pogłoski o “pracy do śmierci” sa mocno przesadzone.
A wracając do tematu - jestem za dobrowolnością wyboru wieku emerytalnego, ale świadomą. ZUS powinien, począwszy od ukończenia powiedzmy 55 roku życia wysyłać wszystkim potencjalnym emerytom kalkulacje przyszłej emerytury w zależności od wieku, kiedy się na nią przejdzie. A nic nie działa na wyobraźnię tak, jak kasa. I jeżeli jeden z drugim(ą) zobaczył(a)by, że każdy rok pracy to około 1000 zł wyższe świadczenia, to juz nie plótłby bzdur, ze prędzej umrze niż dostanie emeryturę, Chcesz odejść w wieku 60 lat? Proszę bardzo, ale będziesz głodował!
Podajesz statystyki wybiórczo, żeby pasowały to Twej tezy.
Ja z kolei mogę podać takie, że w Polsce do emerytury nie dożywa +/- 25% mężczyzn i około 10% kobiet. Teraz zbierz setkę statystycznych mężczyzn i powiedz im, że statystycznie będą żyli 7 lat na emeryturze, a ja w z kolei powiem im, że jedna czwarta z nich tego nie dożyje. W mojej pracy jestem pomieszczeniu jeszcze z trzema kolegami. Statystycznie jeden z nas nie dożyje emerytury.
Wybacz, ale to właśnie nazywanie pogłoskami o “pracy do śmierci” czegoś, na co masz 25% pewności, jest właśnie mocno przesadzone.
Ale w ten sposób zawsze można znaleźć “ciemną stronę” każdej rzeczy. Obiektywnie ludzie żyją coraz dłużej i temu się nie da zaprzeczyć. Co więcej, - żyją zdrowiej i są bardziej sprawni i aktywni niż niegdyś. W czasach mojej młodości sześćdziesięciolatek był uważany za staruszka, ja sam jestem juz sporo po 60tce, ale gdy ktoś nazywa mnie seniorem to pękam ze śmiechu.
W latach 70 - jak widać z wykresu, nie dożywało emerytury pewnie 50% mężczyzn. Zawsze się tacy znajdą. Podobnie jak statystycznie, jakiś procent ludzi umrze na raka albo zginie w wypadku przed 30-stką.
