Dla mnie myśliwy, kłusownik, wędkarz, rybak, hodowca zwierząt rzeźnych,

futerkowych, do doświadczeń medycznych lub kosmetycznych, to jedna banda zbrodniczych barbarzyńców, których odpowiednie kary nie powinny minąć, np. odrodzą się jako ofiary swego zbrodniczego barbarzyństwa. Tak byłoby sprawiedliwie?

  • Nie
  • Tak
  • Trudno powiedzieć
  • Mam jeszcze inne zdanie na ten temat

0 głosujących

Karma

1lajk

Fermy zwierząt futerkowych, kłusownictwo - tak, są złe. Zabijanie dla pożywienia - nie.

Niestety, ale mam odmienne zdanie z tym pożywieniem, bo to nie jest dla człowieka odpowiednie pożywienie. Na surowo byłoby niesmaczne, a obróbka termiczna to ludzka patologia.

Możesz mieć odmienne zdanie - Twoje prawo.
Ale temat nie dotyczy tego czy mięso w naszej diecie jest dobre dla naszego zdrowia czy nie, tylko czy zabijanie zwierząt (m. in. dla pożywienia) jest moralnie dopuszczalne. Dla mnie zabijanie dla pożywienia nie jest moralnie złe, zwierzęta też zabijają dla pożywienia, a takie np. koty zanim zabiją mysz dodatkowo jeszcze znęcają się nad nią pozwalając jej uciekać by za chwilę ją złapać i tak w kółko dopóki mysz nie dokona żywota. Ciekawe kim zostanie kot w swoim następnym wcieleniu…? Myszą? :thinking:

2lajki

Wiele pokarmów podchodzenia roślinnego bez obróbki termicznej również nie byłoby zbyt przyjemnych w spożyciu, lub całkowicie niezdatnych. Poza tym wydaje mi się, że w naszym klimacie zimą niewiele owoców da się w sadzie znaleźć.

1lajk

Ale słodkie owoce są smaczne, pożywne i zdrowe bez obróbki termicznej i bez przypraw. Po drugie, można się latem i jesienią najeść dojrzałych, słodkich owoców na zapas i do oporu. Po trzecie, można je przechowywać w przechowalniach. Po czwarte, można przemieszczać się na zimny czas do ciepłych krajów.

Bawią się nią tak, jak my turlamy owoce, lub żonglujemy nimi. Na pewno nie traktują takich zabaw za znęcanie się. Najprawdopodobniej nie traktują myszy jako żywe, odczuwające stworzenia, podobnie jak my nie traktujemy tak naszych owoców, a przecież są one stworzeniami rodzonymi, dojrzewającymi, oddychającymi, umierającymi, jak ich nikt nie spożyje.

Na zapas mogą się najadać zwierzęta zapadające w sen zimowy. A przechowalnie to przecież korzystanie z wynalazków patologicznego gatunku ludzkiego. Co zaś do przemieszczania… szerokiej drogo.

Bywają naturalne pomieszczenia chłodne sposobne do przechowywania owoców, a przecież w moich HMP przechowywanie we wnętrzu sztucznych wzgórz lub w domowych spiżarniach, to logiczne rozwiązanie.No i bez zapadania w sen zimowy też można nabierać wagi lub ją tracić.

Nie wszystko nadaje się do długotrwałego przechowywania, a poza tym do zapasów ukrytych w “sztucznych wzgórzach”, które w moich stronach nazywa się kopcami mogą dobrać się różnej maści gryzonie, a nawet dziki, które potrafią przeryć ziemie jak pług więc gdyby wyczuły pod ziemią żarcie to przerycie się przez jej ok. 30 cm warstwę raczej nie stanowiłoby dla nich problemu. A druga sprawa… Skąd pomysł, że kot nie zdaje sobie sprawy, że zamęcza ofiarę? Wg moich obserwacji zdaje sobie z tego sprawę doskonale. Ale jeśli ktoś żyje w świecie tęczy i jednorożców to może i drapieżniki dla niego są uroczymi i łagodnymi stworzonkami :thinking: Niemniej jeśli podeprzeć się teorią ewolucji Darwina (w którą osobiście nie wierzę, ale mogę się mylić) to wszyscy jesteśmy zwierzętami. Skoro więc należymy do świata zwierzęcego to i zabijanie dla pożywienia jest dla nas naturalne. Nie rozumiem dlaczego mielibyśmy płakać nad losem kurek czy świnek ponieważ drapieżnik większy i silniejszy od nas gdyby postanowił nas zabić i zjeść nie zagłębiałby się w przemyśleniach nad kwestią moralną swojego czynu. Dlaczego więc małpa, która zeszla z drzewa i przypadkiem ewoluowała do naszej obecnej postaci miałaby to czynić?

Dzik, ani słonie czy inne najsilniejsze zwierzaki, nie przedostałyby się do moich 50-milionowych Harmonijnych Miast Pierścieniowych (HMP), które otoczone 200 metrowej szerokości fosą i grubym , wysokim murem, byłyby dla nich nie do sforsowania.