Do jakich okresów swojego życia czujecie nostalgię lub tęsknotę?

Witam. Wiadomo, że do młodości, ale zastanawia mnie, czy np. 60-latek by mógł pomyśleć: fajnie by było mieć znowu 40 lat albo znowu przeżyć wydażenia z wieku około 40 lat?

Mam bardzo wiele takich momentów, które mogłabym przeżywać w nieskończoność i nie znudziłyby mi się. A okresy życia? Każdy ma swoje zalety i wady. Akurat takie życie miałam, że każdy jego okres podoba mi się. No pewnie, że fragmentów związanych ze śmierciami bliskich mi osób ()niekoniecznie rodziny) nie lubię, ale reszta? Reszta jest naprawdę ok i jestem bardzo wdzięczna temu, kto jest za to odpowiedzialny. :joy:

Do szkoły średniej. To była jedna wielka impreza

Chyba do większości tych"okresów".Może jedynie czas 2000-2003 miał w sobie za dużo negatywnych wibracji,przemocy a w konsekwencji,bezradności…
Najchętniej wracam we wspomnieniach,do pionierskich,radiowych lat…To dzisiaj się w pale nie mieści ale wyrzucane “na śmietnik historii” płyty cd,były wówczas skarbem bezcennym!
Gdybym wtedy miał to co dzisiaj… :innocent:
Wracam z pasją jaką mogą dać tylko tęsknoty i wspomnienia,do lat gdy WYSZARPYWAŁO się filmy,płyty czy jakiekolwiek zródło dziwieku i obrazu,by móc się tym dzielić…
Innymi słowy,aktywność zawodowa…Gdy gnało się z meczu na seans,mając w perspektywie kończącą dzień,imprezę…
Młodość to głównie sport i sercowe zawirowania…To też jest fajne.Było i takie pozostanie.

Chyba do moich lat “trzydziestych”. Człowiek był juz ustatkowany, nieźle zarabiał, a wciąz jeszcze młody. Najlepsze lata, ever. :slight_smile:

Z różnych powodów do różnych okresow mojego życia gdy czułam.się szczęśliwa lub bo byli przy mnie ludzie bliscy memu sercu. Oczywiście- zawsze są blaskiem i cienie. Dlatego mówię “z różnych powodow”.

Tak…W latach “trzydziestych” jest jakaś równowaga.Czlowiek jest jeszcze zdrów na tyle by graċ,biegaċ i szaleć…A jednocześnie nie jest już jakiś “nieopierzony” :innocent:
No i kasa…Faktycznie,wtedy jakoś na więcej mi starczało… :rofl:

Końcówka podstawówki,szkoła średnia ..i później 30+

Końcówka podstawówki…Fajnie że zwróciłeś na to uwagę.
Ten niby zwyczajny i niepozorny czas,obfitował w emocje o jakich można opowiadania pisać…Zresztą pisali kiedyś…K.Siesicka,J.Domagalik…I to se ne wrati :thinking:
Człowiek…rósł jak na drożdżach,zaczynał się na serio zakochiwać a ciekawość świata przekraczała…wszelkie granice :wink:
Pierwszy magnetofon,pierwsze filmy"dozwolone od lat 18"czy nocne całowania na obozie wędrownym w górach…
Fajnie było mieć fajną klasę w szkole.I ja miałem to szczęście! Póki żyła nasza wychowawczyni,spotykaliśmy się,jak to mówią,“po latach” :innocent:Ostatni raz,bodaj w 2002 roku…
No i jeszcze jedna przygoda nie do zapomnienia.Autostop! Ten pierwszy.W czasie wakacji z 8 klasy,do liceum…Ten najważniejszy i najdłuższy miał dopiero nadejść ale ten pierwszy sporo mi poprzestawiał pod sufitem.To było jak…pierwsza podróż za granicę.Dosłownie i w przenośni.Bo ten autostop przekroczył granice dotychczasowej wyobrazni…

Mam wiele takich momentów w swym życiu ale najbardziej tęsknię do czasu kiedy moje córeczki były malutkie. I to chciałbym przezyć jeszcze raz.

I,jak w innym,pokrewnym temacie powiedziano…Czas tak gna że wszystko się wydaje jak mrugnięcie powieką…
I do niczego nie ma powrotu.
Można sobie jedynie powspominać.

Dekada między gdy miałem 20-30 lat. Organizm świetnie funkcjonował, wstawało się w środku nocy bez problemu, żeby obejrzeć mecz siatkówki na kubańskiej ziemi czy piłkarskie Copa America i rano pomimo krótkiego snu dobrze się czułem. Teraz tak wstać to mordęga. A tu mundial się zbliża. Po 30-tce zaczęły się, u mnie jak i u większości znajomych wychodzić pierwsze problemy zdrowotne. Wtedy robiło się po 10h i dalej była energia na czas po pracy. Na szczęście udało mi się przekonać ludzi z roboty, na zmniejszenie czasu pracy do 9, a teraz już 8h. Choć szczerze trzeba przyznać, że i tego się już nie chce. Większość robi sobie jakieś wolne i wychodzi 4 dniowy tydzień pracy. Auta były tańsze, bez aż takiego obciążenia kolejnymi opłatami, nie było takich problemów z parkingami. Dziewczyny były bardziej naturalne, bez tylu sztuczności, ogromnej ilości tatuaży. Czas jakby płynął wolniej. Sezon grzewczy nie trwał 7 miesięcy jak ten ostatni. No kurde, ten sam, ale jakby inny świat!

Taak…Strasznie podoba mi się ta wypowiedz…Kolor dla kolegi,panie Danielu!!! :wink:

Ja nie tesknię, czekam na to, co mnie spotka po 50tce