Do tych, którzy mieszkają

… w UK lub Niemczech. Czy w tych krajach rzeczywiście były olbrzymie manifestacje przeciw.lockdownowi? (zapomniałam jak się pisze). I rządy ustąpiły. Tak słyszałam, ale słyszy się różne rzeczy…

1 polubienie

To są wiadomości z kategorii miejskich legend. Słyszałem i czytałem, że były zamieszki wywoływane przez jakichś oszołomów, ale do olbrzymich demonstracji to było im jeszcze bardzo, bardzo daleko. Żeby jakiś rząd ugiął się przez działania takich zadymiarzy to pierwsze słyszę i śledząc to co dzieje się na świecie, mocno powątpiewam, żeby gdziekolwiek taka sytuacja miała miejsce.

3 polubienia

cos tam w Madrycie i wiekszych miastach na poczatku po kilkaset osob sie zbieralo. jak zaczeli chorowac to im przeszlo.
ale potem to juz niewielu za oszolomow chcialo robic - choc manifestacje z roznych powodow (w wiekszosci przypadkow raczej przy zalozonych masecka i dystansie, oficjalnie zgloszone sie odbywaja)
wiekszym problemem sa mlodziezowe pijanstwa pod golym niebem - zwane botellonami, w ktorych uczesniczy mlodziez - bez zachowania jakichkolwiek srodkow ostroznosci - z wykroczenia od jutra bedzie to przestepstwo. jest to glowna przyczyna naglego skoku zachorowan - z dwoch wzgledow, to jest grupa wiekowa, ktrora do tej pory nie byla objeta szczepieniami - planowano akcje na sierpien (szkola i uniwersytety zwykle wznawiaja dzialalniesc w polowie września) i popelniono blad twierdzac, ze mlodzi lzej lub bezobjawowo przechodza covida, co zostalo uznane za “nic mi nie bedzie”. mutacja delta udowadnia, ze tak nie jest.
co prawda wiekszosc chorych nie wymaga hospitalizacji, ale choruja na potege i w tej chwili nie tyle szpitale co przychodnie robia bokami - testy, szybka diagnza i do domciu na leczona kwarantanne (jak rodzina czy wspolmieszkancy nie sa zaszczepieni to wszyscy)
ja tam dziekuje za takie wakacje…
a w sumie wlascieciele knajp, dyskotek i klubow, ktore otworzona, ale restrykacjami maja racje - oni nie sa od pilnowania pijanych klientow, jedyne co moga to odmowic nastepnego kufla czy kieliszka.

3 polubienia

Z relacji mojej szwagierki mieszkającej w Holandii: były zamieszki w Amsterdamie, policja użyła armatek wodnych, ale… ta woda została skażona środkiem niewidocznym gołym okiem, który zostawał na ciele i ubraniach przez kilka dni (dwa?). Ludzie się rozeszli, ale policja śledziła kamerami monitoringu dokąd idą (kamery reagowały na dodany preparat) i wyłapywała na ulicach. Nawet docierała do mieszkań. Kończyło się to sporym mandatem.
Rząd się nie zmienił :slight_smile: Czy tak było? Ja sama tego nie widziała, ale szwagierka nie ma zwyczaju opowiadać plotek.

3 polubienia

wcale bym sie nie zdziwila.
monitoring to juz jest wszedzie.
niby w miejscach publicznych jest obowiazek informowania o tym, ale prywatnych kamerek tez nie brakuje, zwlaszcze ostatnio.

1 polubienie

U mnie w sklepach i marketach obstawione wojskowym, nieraz policjantem na wejściu i maseczki, nie masz to na miejscu możesz kupić, inaczej wejdziesz do radiowozu lub wychodzisz. Kurde ja już zasypiam z maseczką na szyji, chyba że stresu. W pracy na budowach maseczki odpuścili - był wypadek, chłop połamany i paraliż, rok przed emeryturą, poza tym staramy się być w oddaleniu od siebie, ale to pic jak piją piwko z jednej puszki to co to da, bleee jakby facet całował faceta w usta z języczkiem bo piwo na wąsach

Może i ustąpiły ale nie pałowali.

1 polubienie

byly przemarsze, palowac nie palowali (a przynajmniej bez potrzeby), rzad nie ustapil. politycy sie okopali i zra sie dalej.
lewicowy radz udawadnia prawicowym zarzadcom poszczegolnych regionow, ze do rzadzenia nadaja sie jak kozie podogonie na trabke.
gwaltowny skok zachorowan to w duzej mierze juz lokalne zaniedbania (chcieli to maja kolejne lockdowny z godzina policyjna wlacznie) i placz - ze rzad im za duzo samodzielnosci zostawil po wyczerpaniu sie formuly ogolnokrajowego stanu wyjatkowego?

1 polubienie