Rzeczywiscie o dominacji silnikow spalinowych zadecydowal w sporym stopniu przypadek - a moze ludzki konserwatyzm?
Elektryczność dla ludzi do dzis bywa czarna magia, a do faktu, ze jak sie cos spala, w sposob kontrolowany oczywiscie, to naturalne, ze bywa lepsze od czegos czego nie widzisz?
No i - benzyne w kanistrze zabierzesz, co nie bylo w poczatkach motoryzacji obojetne dla zasiegu. Poza tym pan Ford ze swoja tasma montażową?
Niby silnik elektryczny tez prosty, a auto bywa latwiejsze w prowadzeniu, to technologia baterii
do dzis pozostawia sporo do zyczenia.
Masz nadsłuch? Faktycznie dzwiek bywa taki jakby diabel popskowal w piekle jak mu na ogon nadepną, ale w porownaniu ze zbiorowym lomotem odpalajacych diesli na przydomowym parkingu jak ludzie szturmem do pracy ruszaja?
Miedź ostatnio w cenie. Dopoki punkty skupu nie zaczna kontrolowac pochodzenia “zlomu” to kradzieze beda na porzadku dziennym. W kazdym kraju.
Przypadek?
Podobnie było z edisonowską żarówką żarową. Pierwotnie była zbyt idealna i nie napędzała koniunktury, ograniczając rynek zbytu.
Producenci żarówek (w tym znany OSRAM) wyszli naprzeciw ograniczeniom i błyskotliwą decyzją ograniczyli…
Żywotność żarówki.
Wprowadzono takie zmiany materiałowe, by żarówka żarówką pozostała, ale żarzyła tylko przez około 1000 godzin. Każdy, kto chciał po tym czasie mieć jasno w kiblu, musiał zaopatrzyć się w nową żarówkę.
Przypadkom trzeba pomagac…
W kwestii dilnikoe to cos mi sie obilo o uszy, choc nie wiem na ile to legenda miejska, że postawienie na silnik spalinowy byl wlasnie powiazany z interesami producentow innych urzadzen wykorzystujacych energie elektryczną i w duzym stopniu elektrowni, ktorym zakezalo na biezacym i ciaglym fostarczaniu energii, a nie jej gromadzeniu?
W kontekscie obecnej “wojny” monopolistow od pradu z mozliwosciami rozdrobnienia jakie daje technoolibia turbin czy fotowoltaiki? Cos w tym jest?
Chcesz dojść do źródła, idź pod prąd.
Jak dla mnie to diesel, ale ostatnie wersje, z wszelkimi wodotryskami, typu Ad Blue, i też to wszystko może wyglądać zdrowo i ekologicznie.
Ja się nie znam, ale na pewno masz rację
Jedyny elektryk jaki prowadzilam to taki z pantografem w wesolym miasteczku
O właśnie…to jest super …taki wyjąteczek
Wygrała opcja spalinowa, bo Kowalskiemu akurat nie było wtedy obojętne, że ówczesne elektryki miały średnio 30 km zasięgu, ładowanie trwało dobę, brak technologii akumulatorów głębokiego rozładowania powodował ich bardzo szybką degradację, odległość pomiędzy zelektryfikowanymi miastami nierzadko przekraczała wielokrotność zasięgu takiego auta a możliwość ładowania w terenie nie istniała.
Podejrzewam, że tu akurat nie byłoby wielkich różnic. Współczesne silniki elektryczne już mają sprawność solidnie ponad 90%, więc na ten moment zostało już niewielkie pole do poprawy. Rozwój akumulatorów również nie stał w miejscu, bo przez te wszystkie lata były one powszechnie stosowane w wielu aspektach życia codziennego. To właśnie rozwój w dziedzinie wytrzymałych ogniw głębokiego rozładowania pozwolił powrócić do idei auta na prąd.