Co jest bardziej żałosne: całe życie udawać kogoś, kim nie jesteś, czy całe życie być autentycznym nieudacznikiem?
Jednakowoż udawanie kogoś kim się nie jest to rodzaj pożytecznej (na czas jakiś) umiejętności) A nieudacznik nawet tego nie potrafi.
Nikt nie musi wiedzieć, że twój sukces jest fałszywy; to tylko kwestia indywidualna, jak się z tym czujesz.
Sporo ludzi odnosi fałszywy sukces, to raczej nie jest rzadki przypadek np. w pracy. Idziesz pracować w korpo i okazuje się, że osoba 3 szczeble wyżej od ciebie nie powinna tam w ogóle być, ale dostała stołek w sposób, przez który inni ludzie patrzą na tę osobę krzywo. I wiesz, co? Ta osoba prawdopodobnie jest z siebie dumna, bo OSIĄGNĘŁA SWÓJ CEL. Dla fałszywych ludzi niekoniecznie liczy się cudza opinia. Ja sam mam w pracy ludzi, z którymi Rudy z Blok Ekipy mógłby przybić piątkę i oni pewnie myślą, że robią dobrze. Jak ktoś ma wszystkich wokół za gorszy sort człowieka, to nie będą się przejmować, co myślisz.
Bądź co bądź, fałszywy sukces ma jednak lepszą sytuację od kogoś, kto ponosi porażkę i jest nieudacznikiem. Zawsze lepiej płakać w Ferrari niż w 20 letnim Passacie.
Udawać kogoś innego