Film albo bohater/ka - co możecie polecić?

Czy pania Robinson mozna nazwac femme fatale?

1 polubienie

Nawet trzeba!Wręcz uosobienie i to bardziej niż ktokolwiek inny.Tyle ze znamy ja, nie jest nikim"znikąd"

1 polubienie

Taki wtręt,z okazji wspomnienia o Niagarze…
Zaraz po tym filmie, rok później,rezyser Henry Hathaway zrealizował western.Czyli film z gatunku który stanowił właściwie jeden z jego znaków rozpoznawczych.Obok Anthony Manna czy Delmera Davesa,wlasnie Hathaway nakręcił chyba najwiecej ciekawych westernów,tak w latach 60-tych jak i wcześniej.
Mam tym razem na myśli,swietny obraz"Ogród zła"[Garden Of Evil] w doskonalej obsadzie.Grali Richard Widmark,Susan Hayward i Gary Cooper.Niesamowita atmosfera zagrożenia w scenerii płaskowyżu niczym z krainy Komanczów [Llano Estacado]…
Hathaway krecil od lat 30-tych,wczesnych i tak sobie myślę przy okazji tego wspomnienia, ze to prawdziwa legenda amerykańskiej kinematografii…
A jednak…Taka ciekawostka która nie powinna mieć miejsca i dziwi przeogromnie.Otoz Apacze w tym filmie, z zupełnie niezrozumiałych przyczyn,wygladaja jak…Irokezi i to z końca XVII stulecia!!!
To tak jakby Aleksander Ford kazał Krzyżakom pod Grunwaldem,nosić kozackie czapy!!! :joy:Ignorancja czy niechlujstwo? :face_with_raised_eyebrow:

1 polubienie

Całe Hollywood.
Ważne, ze można bylo ich zaliczyc na planie do “Indian”.

W Ameryce nie było alternatywy :joy:.Poza murzynami oczywiście.Ale to kompletnie nie ten rejon.

A Ty myslisz, ze widzów to interesowało? Indianin to Indianin.
Najlepiej jak idzie na przeszpiegi w odswietnym stroju wodza, wtedy jest pewność, ze przezuwacz gumy balonowej odróżni farmera od czerwonoskórego.

Są uwagi na ten temat ale trzeba głęboko “zaryć” na filmwebie lub innym kanale specjalistycznym.A poza tym, te wyrazy zdziwienia pojawiły się ,oględnie mówiąc,po latach.
Nie umniejsza to wartości samego filmu, moim zdaniem znakomitego.Budzi jednak śmiech i zdziwienie.
Wczoraj obejrzałem sobie po wielu latach"Przełęcz Santa Fe".Tez wyborny western w starym,doskonalym stylu.
Niemniej…Jest tam scena w której Indianka Kiowa,przyklada dłoń do zdecydowanie prawej piersi trafionego strzała bohatera, po czym konkluduje:
-Miałeś szczęście ze strzała nie sięgnęła serca :joy: :innocent:

Co do przeszpiegów…Otóż tego nie widziałem nawet w bijącym rekordy głupoty Winnetou.Natomiast nagminnie wmawiano kiedyś masowemu widzowi ze Indianie szli do walki w galowych strojach, z pióropuszami aż do ziemi :roll_eyes:
Owszem,zdarzaly się jednostkowe przypadki.Z reguły jednak dotyczyły plemiennych czarowników,jesli w ogóle tacy się bili…
No ale w ten sposób to można się przypiąć i nienagannym uzebieniom bladych twarzy, nie wspominając już o ich imponującej higienie :rofl:

1 polubienie

Jestem już kolejną osobą tutaj, która nie lubi ‘‘Nagiego Instynktu’’ i jego głównej bohaterki.:slight_smile: Ale grającą ją Sharon Stone lubię.
Co mogę polecić?
Może Demi Moore "W Sieci’'? Też z Michaelem Douglasem. Podobnie jak ‘‘Fatalne Zauroczenie’’.
‘‘Ostatnie Tango W Paryżu’’
‘‘Sidła Miłości’’ z Madonną też trochę wpisują się w czas i klimat.

1 polubienie