Poważnie.
Szkoda że nie ma @okonek…Pewnie zasypałaby mnie treściami…
Właśnie wróciłem z co-operative’a [taki spożywczak].
A po drodze…
Dopadł mnie kot…
MNIE!!! Pieprzony kot!!!
Czarny jak smoła i ze 100%,zielonymi oczami.
I jeszcze wszedł do budynku,mając w doopie moje,być może średnio przekonywujące gesty…
I co ja mam teraz zrobić na dzień przed bank holiday???
Jak zostawię pod drzwiami to piszczy…
Jak wpuszczę [co już zrobiłem] to “walczy” z wykładziną…
Coorna,jeszcze mi tu kota brakowało!!! 
Nie wiem…Nie wiem bo muszę iść spać za 3-4 godziny.Jutro jak raz na 3-4 lata,dniówka…I co ja z tym piratem mam zrobić?
Taaa…Wiem.Mignęło mi przez myśl.
A swoją drogą…Twoja natychmiastowa reakcja,budzi mój podziw!!!
Poprosu ALF’a lubiłem ogladać i skojarzyłem.
Nie trzeba być Okonkiem, by wiedzieć, że kot to żywa istota z tkanki organicznej. Taka istota ma swój metabolizm i część tego, co zje, musi wysrać i wysiusiać.
Zapierd*laj do tego co-operative’a po żwirek i kuwetę, bo substancji wydalonej przez kota z wykładziny nie usuniesz.
Tak..To było jakoś tuż przed Teleexpresem…Mój obiad wtedy 
Nieco wcześniej był Bill Cosby a potem już zalały nas te filmowe pokraki w stylu Isaury czy innych,“pokrzywdzownych” 
Pokrzywdzony był,tak wtedy jak i dzisiaj,odbiorca…