Gene Hackman nie żyje.
A pożył sobie że daj Boże…
Ale to tak jakby jakiś cham strącil mi ze ściany plakat…
Miałem ich kilka.
Francuski łacznik,first
Second,Strach na wróble [chyba najważniejszy!]
I jeszcze coś co mnie zaskoczyło siła wyrazu.Postać pastora w Tragedii Posejdona…
Byl Cyrk straceńców czy znacznie pózniej,seria westernów,jakby anywesternowych ale nie wolno zapominać o jego świetnei i przekonywującej roli w superprodukcji R.Attenborough,“O jeden most za daleko”[gen.Sosabowski!]
Jak dla mnie jeden z amerykańskich,aktorów wszechczasów.Często irytujący,złośliwy neurotyk…Cyniczny polityk czy po prostu twardziel.Z tym uśmiechem,maskującym wszelkie emocje…
Aktor który na ekranie dominował!Wręcz zagłuszał innych.
Taki wykreowany typ kogoś kogo nie da sie kochać .Już łatwiej zaufać…Skomplikowane ale jeśli wspomnieć,W mroku nocy;Zasady domina czy przede wszystkim,wstrząsający oraz,“Pod ostrzałem”…Było i przyzwyczaić się,polubić a nawet uznać za pewnego rodzaju archetyp postaci…
Gene,byłeś wielki!
Gdybym nie wiedział…Powiedziałbym że to sekwencja z filmu Roberta Altmana
Ostatnio właśnie czytałem o hollywoodzkim pokoleniu aktorów, którzy z racji wieku przeszli już na emeryturę. Cieszyli oni nas swą grą w okresie świetności Hollywood, gdzie o klasie filmu z przeważającej mierze decydowała ekipa go tworząca i kunszt sztuki aktorskiej, nie absurdalna wielkość budżetu i ilość środków wpompowanych w CGI. Niestety nieuchronnym zdaje się, że niedaleka przyszłość szykuje nam więcej takich informacji. Hackman był tam wymieniany wśród ikon tego właśnie okresu …
Wielka strata. Wiele charyzmatycznych ról.
Nie mam w zwyczaju wypierać z głowy niczego tylko dlatego że ktoś coś powiedział ale…W praktyce postępuję bardzo podobnie.
Dzisiaj w lwiej części,filmy robią producenci a reżyser to anonimowe nazwisko na końcu listy płac…Brak jakichkolwiek indywidualności,nazwisk do zapamiętania,reżyserów których ważne dokonania wykraczają poza liczby 1 lub 2.
Ostatni który mnie zachwycił to jakieś 25 lat temu,Wong Kar Wai.
Potem już tylko Turczynka,Deniz Gamze Erguven.Ale to także właściwie jeden cudowny film czyli"Mustang".
No i,jak łatwo zauważyć,od Hollywood to się raczej oddalam.