O satelitach starlinkowych/internetowych pewnie wszyscy słyszeli ale o tym, że ich właściciel gorąco pragnie by rdzeń Internetu był na nich oparty to pewnie już mniej.
Zastanawia mnie czy nie ma nikogo technicznego w otoczeniu Elona, żeby mu wytłumaczyć jak krowie na rowie, że ten jego pomysł/wizja są poronione do granic absurdu? To, że Elon nie ma intuicji matematyczno-fizycznej to już od dawna widać(przykład - bombardowanie lodu Marsa atomówkami, żeby uzyskac atmosferę) czy nie rozumie konsekwencji działań(ten sam przykład - zmarnotrawienie wiekszości łatwo dostępnych źródeł wody/paliwa na mrzonkę powstania atmosfery).
Ale tutaj wychodzi problem stabilności i jakości połączenia Internetowego. Starlink jest dobry jedynie tam GDZIE NIE MA ŻADNEGO INTERNETU, bądź kiedy potrzebujemy MOBILNY dostep (“niezależny” od lokalnych operatorów - o ile prawo zezwala).
Jakością - opóźnienie/stabilność/poziom błędów NIGDY NIE DORÓWNA kablom światłowodowym. Im nie przeszkadza deszczowa pogoda, rozbłyski na Słońcu i inne zakłócenia, korekty trajektorii satelit. Opóźnienie na starlinkach rzędu 15-25ms to jest opóźnienie łącz światłowodowych sprzed 20 lat i to sie nie zmieni bo nie przeskoczy się fizyki.
Kwestie finansowe pomijam - są podrzędne (chociaż obecnie koszt jest dużo wyższy niż światłowód, a za tzw. “priorytet” w sieci starlinkowej się dodatkowo płaci krocie).
Pytanie. Czy zrozumienie jak coś działa/może działać, gdzie sa granice techniczne/fizyczne konkretnych technologii, jakie parametry są kluczowe, jakie są ryzyka naprawdę przekracza zdolności umysłowe Elona? A może on po prostu próbuje stworzyć narrację medialną - PR, żeby na siłę forsowac rozwiązanie, w którym jego firma(USA?) totalitarnie będzie mogła zarządzać całym ruchem w Internecie(blokować/odcinać dowolnie wedle własnej potrzeby)? A może chodzi jedynie o pompowanie balonika cen akcji firmy - bo fachowcy się nie nabiorą ale zwykli inwestorzy to już tak?
PS Tak się czasem zastanawiam czy teriapia szokowa to nie jest jedyne rozwiązanie problemów urojonych wizji … i momentami pragę, żeby taki rozbłysk słoneczny jak ten z 1859 nastapił jak najszybciej - pokazując(i eliminując) wadliwe/niebezpieczne rozwiązania i firmy, które w ramach oszczędności/krótkowzroczności bagatelizują bezpieczństwo.
Czystą fizyką jest fakt, że światło w próżni kosmicznej porusza się o około 30–40% szybciej niż w światłowodzie. Tradycyjny światłowód zawsze wygra na krótkich, lokalnych dystansach, ale przy połączeniach międzykontynentalnych (np. Londyn – Nowy Jork) to Starlink jest dużo szybszy. Dzięki sieci laserów w próżni Starlink jest w stanie przesłać dane na drugi koniec globu w czasie o 60 ms krótszym w porównaniu do najszybszych światłowodów. Elon nie buduje więc konkurencji dla miejskich kabli w naszych domach, ale próbuje przejąć globalny, warty miliardy dolarów tranzyt danych między kontynentami i rynkami finansowymi. Dla sektora finansowego skrócenie przesyłu danych o 10–20 ms warte jest miliardy dolarów.
W 1988 roku poprowadzono pierwszy kabel światłowodowy między Europą a Ameryką. Oglądałem dokument o tym wiekopomnym wydarzeniu. Napomknięto w nim, że sygnał przesyłany tym światłowodem dotrze do celu o 7 ms szybciej niż przesłany przez ówcześnie standardowe kable miedziane. Wtedy jeszcze nie rozumiałem, jak można było zainwestować 350 milionów (dziś prawie miliard) tylko po to, by uszczknąć 7 milisekund i zyskać gigantyczną przepustowość przesyłu danych, której miedziany kabel nie był w stanie zaoferować.
Raczej zakłóci niż wyłączy Starlinka. I nie całą konstelację - bo nikt nie ma takiej możliwości, a pojedyncze satelity, co i tak może skutkować zakłóceniami w odbiorze na znacznym obszarze - zapewne do niektórych operacji wojskowych wystarczającym jeśli ktos do łączności uzywa wyłącznie starlinków.
Racja często o tym zapominam 200 vs 300 (tyś km/s) różnicy robi 33%. Tyle, że ta różnica zaczyna być znacząca dopiero przy odległościach na Ziemi > 2000km (bo satelity nawet niskich orbit to jest dodatkowe 2* ~500km drogi). I tak przykładowo komunikacja wewnątrz EU używając starlinków praktycznie nie ma sensu.
To co opisałeś - walka o milisekundy - miała sens jedynie w stosunku do giełd(i inwestowania na nich), tylko tam czas się bardzo liczył.
Ale ten model “umarł” dość dawno … 15-20 lat temu?
Serwisy globalne takie jak DNS, google, YT, FB, serwisy gier i inne stawiają własne “klony”/farmy na kontynentach(a nawet w krajach) celem rozładowania ruchu(a jednocześnie zmniejszenia opóźnienia, zwiększenia niezawodności, kontroli dostepu itp). Starlink/łącza naziemne wprowadzają “nieopłacalne” duże opóźnienia.
Inwestorzy finansowi także przeszli na inny model - lepiej jest mieć rozrzucone placówki blisko giełd światowych z dedykowanymi łączami i minimalnymi opóźnieniami, liczonymi nie w milisekundach a mikrosekundach.
Tak, że przez oceany to dokonuje się obecnie:
ruch zwykły do mniejszych portali/stron/usługodawców.
główny - kopiowanie/synchronizowanie zawartości YT/google etc… (Nie chciałbym, żeby starlinki go próbowały zastąpić przez najbliższe 100 lat bo zysk żaden, koszt duży i zaśmiecanie orbity ilością starlinków x100? czy x1000?).
Tak, że pomimo błędu podtrzymuję pytanie i tezy. Starlinki NIGDY nie będą lepsze od obecnej formy - czyli światłowodów.
PS A o HCF słyszałeś? To jest dość stare tyle, że ma wciąż kilka wad ale jakieś ostatnio chyba były próby transoceaniczne z sukcesem. Uzyskanie w pełni komercyjnej prędkości ~285++tyś km/s na światłowodzie pogrzebie różnicę uzyskiwaną przez starlinki (nawet dla odległości 20 tyś km) i poronione pomysły Elona - chyba, że jego PR zamydli skutecznie inwestorom pokroju Kowalskiego oczy i uszy.