Jak wspominasz swoje osiemnaste urodziny?

Fajnie było? Ja za dużo wspomnień nie mam, bo nie wyprawiałem. Dostałem kilka prezentów i na tym się skończyło. Dużo alkoholu wleciało? :0

Nie pamiętam. Pijany byłem

To musiała być wspaniała osiemnastka. :+1:

W domu obchodziłem razem z rodziną

Cześć, Kujawski, stary towarzyszu :0

Niestety przypadły na czas korony, więc nie dostałam żadnych prezentów, tylko chyba 200 zł od chrzestnej, a ówczesna przyjaciółka, z którą miałam się wtedy spotkać, w ostatniej chwili odwołała wszystko, tłumacząc się sporą liczbą zakażeń, ale teraz już wiem, że gdyby naprawdę mnie lubiła, spędziłaby ze mną urodziny. Nie było mi smutno, ponieważ wszystkie poprzednie i późniejsze urodziny spędzałam sama, acz fajnie byłoby chociaż dostać czekoladę i wypić kieliszek wódki z kimś, komu na mnie zależy.

Nie odprawiałem, dla mnie najlepszym prezentem jest święty spokój, a musieć poświęcać uwagę innym ludziom jest gorsze od pracy.

Alkoholu też nie tykałem. Chciałem dojrzeć do tego, żeby spróbować go samodzielnie po raz pierwszy.

Było kilkoro znajomych. Taka prywatka na niewielkiej przestrzeni. Trochę muzyki i tańców. Pełna kultura.

nie wspominam

Nie miałam typowej hucznej osiemnastki tylko kameralną i w gronie rodzinnym u siebie. Było miło.Wtedy pierwszy raz alkoholu się napiłam, niedużo. :grinning_face:

Imprezy większe przyszły później i życie zaczęło się po 20stce​:grin:

Nie miałem żadnej imprezy. Byliśmy akurat na wakacjach z rodzicami. Był jakis prezent, życzenia, i tyle.

Nie organizowałem, sam dzień wspominam okropnie, oglądałem jakiś film Cronenberga i się czułem tak jakoś że “już za stary jestem na jakieś oglądanie filmów jak przygłup”. Z perspektywy czasu było może i coś zorganizować ale ja i tak jakiś taki byłem że pewnie głównie bym czuł wstyd w ten dzień

Alkohol lał się strumieniami :wink:

Nie wspominam.

Ja tam wolę publicznie się nie przyznawać jak obchodziłem osiemnachę. Ale przez dwa tygodnie miałem unieruchomioną nogę po tej imprezie.. Bliznę na łydce mam do dziś. Chyba jestem tu jedyny, który ma trwałą pamiątkę ze swych osiemnastych urodzin. :joy:

No to coś czuję, że jakieś szalone tańce wygibańce były tam praktykowane :0

Nawet drzwi wyleciały z futryny.

Abstrahując od głównego tematu, czemu oglądanie filmów ma się równać byciu przygłupem i młodym?

Nie o to chodziło, miałem takie przekonanie że po 18tce nie przystoi i się czułem po prostu jak jakiś 40letni zakolak z bebzonem co nic nie robi cały dzień tylko ogląda filmy. Druga sprawa że Cronenberg to komercha amerykańska często po prostu film mi gdzieś kazał skakać umysłem

Nic specjalnego.Ale impreza była :grinning_face_with_smiling_eyes: Tyle że taka jak co tydzień lub dwa…To były inne czasy.Wtedy ludzie potrzebowali się nawzajem sto razy bardziej niż dzisiaj.
Rok temu spotkałem się z dziewczynami z tamtej klasy.To były cudowne 4 godziny! Bez pieprzonych smartfonów czy nawet zdjęć…Chwilami wydawało się że niektórzy nic się nie zmienili :laughing: