Jak zjadasz dojrzałe, słodkie owoce, to masz świadomość, iż pożerasz żywe,

oddychające stworzenia, ale harmonijnie nie krzywdzisz ich, i zapewne drapieżniki też nie odczuwają krzywdzenia pożeranych przez siebie roślinożernych i gryzoni, które nie odczuwają żalu ani złości na zjadaczy ich zużytych ciał?

Codziennie w naszych organizmach kończą żywot biliony komórek i pożytecznych mikroorganizmów, a nasze organizmy żyją dalej.

  • Mam taką świadomość
  • Taka świadomość jest błędna
  • Trudno powiedzieć
  • Mam jeszcze inne zdanie na ten temat

0 głosujących

Przecież ty lubisz bakterie kałowe.

Niewątpliwie są pożyteczne…

Co zjesz zostaje przerabiane przez te bakterie i wysrawane. A kupa to nawóz.

Przechodzę na harmonijne odżywianie się promieniami słonecznymi.

To ja na energię z kosmosu :slightly_smiling_face:

Tego jeszcze nie próbowałem, choć kilka książek o takich osobach czytałem.

Nie czytałam na ten temat książek ale zaledwie parę (niewiele) artykułów. Jakoś trudno mi w to uwierzyć. Może zbyt mało na ten temat wiem.
Jedno jest pewne. Można spokojnie przeżyć przez dwa tygodnie pijąc tylko wodę. Sprawdzone (oczywiście lekarz powinien o tym wiedzieć i nie zgłaszać zastrzeżeń).

Tylko nie wodę, tylko nie wodę. Nie po to wymyślono piwo… :stuck_out_tongue:

No wiesz - każdy ma jakiś tam swoje, ale myślę, że w tym wypadku jednak woda sprawdzi się lepiej. A piwo można zawsze wypić po takiej kuracji oczyszczającej :wink:

Piwo smakuje przy nieharmonijnym odżywianiu. Przy harmonijnym, owocowym, nie smakuje.

Przyzwoity człowiek bez piwa tyle nie wytrzyma… :grinning:

Oj tam oj tam, przez te dwa tygodnie można być nieprzyzwoitym :sunglasses:

Na tak długi okres nieprzyzwoitości mnie nie stać. Zasuszyło by mnie przeokrutnie.

To chyba masz z tym piwem tak, jak ja z kawą. Mogę nic nie jeść ale kawę muszę pić. Fakt, że odwyk od kawy trwa tylko 2 -3 doby (jest to czas bólu głowy, życia jak we śnie i ciągłego spania, ale da się).
Od nieharmonijnego mięsa jednak nie potrafię się odzwyczaić. Widocznie mam taki organizm, który potrzebuje tego, żeby chociaż raz dziennie dostać choć cokolwiek i chociaż odrobinkę czegoś mięsnego.

Kawy też sporo pijam. Zaczynam od niej każdy dzień. A mięcha jem bardzo dużo.

To i ja zaczynam żyć dopiero po kawie i sporo jej w ciągu dnia wypijam. Mięsa za dużo nie jadam. No ale raz dziennie jednak muszę, bo inaczej będę czuła się ciągle głodna. Ostatnio sporo cytrusów wcinam. Może mam jakieś niedobory witaminowe, bo mnie do nich ciągnie :wink:

Owoców jadam bardzo dużo oraz wszelkiej zieleniny.

Jak zjadam dojrzałe owoce to mam świadomość że dostarczam organizmowi cenne witaminy - bardziej przyjazne organizmowi niż chemiczne lekarstwa. Na tą ilość którą zjadam to system zwierząt, gryzoni nie odczuje ich ubytku, bo jednak orginalne witaminy służą wszystkim - nam i zwierzętom itd., bo niektórych z nich organizm nie może sobie wyprodukować, inaczej pozostają suplementy