Jaką część ziemskiego życia już przeżyliście? Podoba Wam się ono?

Jego koniec będziecie traktowali jako nieszczęście, przegraną, czy jako przygodę wybudzenia się z koszmaru nieharmonijnej cywilizacji?

Ja wg statystyk przeżyłem już ok. 9/10 swego czasu w ziemsko-ludzkiej nieharmonijności, a to życie w debilnym kapitalizmie mi się bardzo nie podoba, choć do pracy nie muszę chodzić.

Mojego szujowato nieharmonijnego życia większość mam już za sobą. Coraz bliżej do tego, aby harmonijne bakterie gnilne potraktowały mnie, jako harmonijny, dojrzały, słodki, pożywny owoc i to będzie tylko jeden pożytek z mojej strony dla DSHN. Cała reszta mego bytu na tym świecie, to patologia nikczemna.

Jakos dziwnie wiem, ze sporo mi jeszcze zostalo…A bedzie ile bedzie!

Filozoficznie się wypowiedziałeś, choć pewnie wszyscy na Pytamy postrzegają Cię maksymalnie korzystnie i sympatycznie.

A inaczej zareagował bys w wieku 70 lat na wiadomość że został ci rok życia, niż w wieku 30 lat? Dlaczego?

Ja tam nie zamierzam za szybko sprawdzac co po drugiej stronie, ale co komu pisane?

Mam nadzieję, że przeżyłam możliwie jak najmniejszą część swojego ziemskiego życia i całkiem mi się ono podoba.
Jak by nie było, jest, póki co, moim zdaniem ciekawe, co można interpretować i na plus, i na minus :wink:

Dlaczego Ci się podoba nieharmonijność patologicznego, cywilizowanego gatunku ludzkiego? Patologia nie ma racji bytu.

Ale w tej nieharmonijności bywa coś harmonijnego :wink:
A w każdym razie, bywa interesująca. I harmonijność, i nieharmonijność i patologia też :grin:

Można dyskutować, czy lubienie nieharmonijności i patologii nie jest patologią.

Jakbym wiedział że został mi rok życia, to idę pieszo do Południowej Afryki, po drodze przyjaźniąc się ze słoniami.

O tyle mógłbym się zgodzić z Tobą, że harmonijne jest wycinanie, likwidowanie nieharmonijności i patologii. Wolę być jednak po stronie harmonijności.

Ja 30 promili.
Znaczy procent.