Ile miałeś wtedy lat i jak wspominasz swój pierwszy raz? Piwo z kija, a miałem z 5-6 lat. Było to na koncercie, na który zabrała mnie mama. Widząc, jak mama pije coś w białym kubeczku, zacząłem marudzić do tego stopnia, aż w końcu mama dała mi łyka, czy tam dwa. Pierwsze i ostatnie piwo, które piłem w życiu xD. Wspominam dość zabawnie ze względu na formę, bo napiłem się poprzez pocałunek xD
Białe wino na 18stkę, nie pamiętam dokładnie jakiej marki.
Za dzieciaka nie wykluczam, że moglo być coś z piwa na łyżeczce, o ile mi się wspomnienia nie pomieszały.
Wino własnej roboty a lat ile miałem..nie pamiętam ale z 9 pewnie.
Na pewno piwo gdzieś w wieku młodszych klas podstawówki ale w niewielkich ilościach
Urodziny wujka. Wódki spróbowałem bez pytania i zasmakowała.![]()
Miałem 8 albo 9 lat
Na urodzinach mojego 6-letniego brata ciotecznego. Miałam 12 lat. ciocia nalała wino własnej roboty do szklanek starszym dzieciom. Gdy wracałam do domu kręciło mi się w głowie i było mi jakoś tak dziwnie.
To akurat pamiętam doskonale.
Był to sowiecki"szampan"na weselu mojego brata,w 1973 roku.Wygrałem tę butelkę jako 12-latek w na pniu urządzonym konkursie geograficznym przez kołyszącego się jak marynarz,brata panny młodej ![]()
On mnie z jakichś przyczyn lubił i chyba widział jak wodzę okiem za jego kuzynką,Alą ![]()
Stolice czy miasta.Plus pasma górskie na poziomie podstawówkowym…10 minut potem urwałem się z Alą oraz butelką,do malowniczej altanki w ogrodzie pełnym agrestu i porzeczek…
A póżnym wieczorem poszliśmy oglądać w tv"Angelikę wśród piratów".I tak nas rano znalezli.Jak dwa szczeniaki wtulone w siebie bez pamięci ![]()
A potem tygodniowy biwak w okolicach Słupcy i rowerowe rajdy na składakach,chyba marki Wigry…
Wszystko zaczęło się w czerwcu a do Poznania wróciłem pod koniec sierpnia
Podobno na weselu mojej ciotki zostałem poczęstowany przez jedna z jej koleżanek kieliszkiem wódki. Miałem 5 lat ![]()
Ale tak naprawdę po raz pierwszy wypiłem łyk szampana w Sylwestra - miałem 12 lat - oczywiście za zgodą rodziców.
Pierwszy raz nawaliłem sie w wieku 18 lat - na rejsie po Mazurach. Była wódka przy ognisku, ja nie wiedziałem jeszcze ile mogę wypić, no i 4 kieliszki wystarczyły.
Wypiłem dwie szklanki wina marki Wino mając 14 lat. To był tzw jabol czyli J-23, najtańszy sikacz w PRL. Moi dwaj o rok starsi koledzy, po tej porcji byli pijani i i szybko poszli spać. O dziwo, na mnie ta porcja nie zrobiła specjalnego wrażenia i byłem rozczarowany. Niestety więcej tego wina nie mieliśmy, a że to było szkolny biwak w lesie nad jeziorem nie było gdzie uzyskać więcej.
Na weselu kuzyna - byłem małym gówniakiem, nawet jeszcze do szkoły nie chodziłem. Kuzynka, której przypadł w udziale zaszczyt opieki nade mną, potraktowała to zadanie dość twórczo, zamiast pilnować dziecka, zorganizowała punkt dystrybucji alkoholu dla swoich znajomych. Cały towar lądował w pewnej szafce, do której z entuzjazmem się dobrałem. Resztę łatwo sobie wyobrazić… Zaliczyłem pierwszego w życiu zgona.
Nie pamiętam, ale prawdopodobnie piwo i w wieku około 16 lat.
Piccolo
a tak na serio to chyba jakiś szampan ![]()
![]()