podając kilka tytulów
Nie ma jednego,najlepszego.Ale…Gdyby mnie zmuszano to wskazałbym"Cinema Paradiso",Giuseppe Tornatore.I"The Go-Between" [Posłaniec] w reżyserii Josepha Loseya.
Podobnie [jeśli nie bardziej jaskrawo…] jest z gniotami.
Nie wiem…Nawet nie chce mi się nad tym zastanawiać ale od lat,pierwsze co mi do głowy przychodzi to wszystko pod szyldem American Pie oraz wszystko co choćby przypomina owego"paja" ![]()
Temat rzeka bo dużo takich filmów jest
Są jeszcze dwa westerny do których wracam kiedy tylko mogę.
W samo południe,z Gary Cooperem oraz 15.10 do Yumy,Delmera Davesa,z dwiema kreacjami po prostu oscarowymi.Glenn Ford i Van Heflin…
Wspaniałych westernów nie brakowało i 20 lat potem…Ale chyba nic nowego,ważniejszego już nie powstało.
Chyba żeby brać historycznie pod lupę,kwestie Indian i podboju Wild Westu..
Tutaj kłania się"Jesień Cheyennów"tego żałosnego J.Forda.To jego rehabilitacja i po prostu,świetny film!
No to masz kilka tytułów.
Ja zawsze staram się trzymać tematu ![]()