Ciekawa jestem czy bardziej lubicie taniec klasyczny, w którym jesteście z partnerem i czasem czujecie się, jakbyście byli jedyną parą na całej sali albo i na całym świecie czy może taniec, w którym tańczymy ze wszystkimi a jednak samotnie i w którym możemy wyrazić siebie nie dostosowując się do nikogo.
W parach, a po tancu widzimy z kim mamy do czynienia. Poniewaz taki sposob tanczenia jest na wymarciu, bo kroluje stadna rozrywka ludyczna to nie liczymy na wiele…
Zdecydowanie wole taniec w parach. Podrygiwanie samemu na parkiecie jest dobre do muzyki disco, natomiast typowe tańce towarzyskie należy tańczyć z partnerem
Jako że jestem antywybitnym tancerzem, najbardziej odpowiada mi taniec przytulaniec w parze z osobą kobiecą identyfikującą swą płeć jako heteroseksualna kobieta …
Pamiętam, takie tańce uskuteczniało sie na koloniach, obozach czy innych imprezach zorganizowanego wypoczynku dla młodzieży. Wolne i długie utwory liczyły sie wtedy najbardzoej, bo umożliwiały dłuższy kontakt z wybranką i nie wymagały zbyt wielu umiejętności. Pamiętam, gdy sami ogarnialiśmy muzykę na jakimś zimowisku, to puszczało sie np. dwudziestoparominutową suite “Echa” Pink Floydów.
Nie jestem zbyt dobrym tancerzem choć opinie na ten temat kiedyś były podzielone
Zdecydowanie jednak wolę taniec z partnerką.Sam czasem czuję się jak…George McFly z pierwszej części “Powrotu do przyszłości”
Ale i to ma swój urok.Szczególnie przy ostrym rockowym brzmieniu.