Jaki taniec wolicie?

Pytanie zainspirowane tematem kolegi

Ciekawa jestem czy bardziej lubicie taniec klasyczny, w którym jesteście z partnerem i czasem czujecie się, jakbyście byli jedyną parą na całej sali albo i na całym świecie czy może taniec, w którym tańczymy ze wszystkimi a jednak samotnie i w którym możemy wyrazić siebie nie dostosowując się do nikogo.

Pijackie pląsy

W parach, a po tancu widzimy z kim mamy do czynienia. Poniewaz taki sposob tanczenia jest na wymarciu, bo kroluje stadna rozrywka ludyczna to nie liczymy na wiele…

A ja lubię takie i takie tańce :grin:
Sama nie potrafię powiedzieć, który rodzaj tańca bardziej.
Dlatego pytam Pytamków :wink:

Taniec pod błękitną ostrygą ?!

Ze starej komedii, może ktoś kojarzy? :wink:

Zdecydowanie wole taniec w parach. Podrygiwanie samemu na parkiecie jest dobre do muzyki disco, natomiast typowe tańce towarzyskie należy tańczyć z partnerem

Albo z partnerką
:upside_down_face:

Jako że jestem antywybitnym tancerzem, najbardziej odpowiada mi taniec przytulaniec w parze z osobą kobiecą identyfikującą swą płeć jako heteroseksualna kobieta … :wink:

Pamiętam, takie tańce uskuteczniało sie na koloniach, obozach czy innych imprezach zorganizowanego wypoczynku dla młodzieży. Wolne i długie utwory liczyły sie wtedy najbardzoej, bo umożliwiały dłuższy kontakt z wybranką i nie wymagały zbyt wielu umiejętności. Pamiętam, gdy sami ogarnialiśmy muzykę na jakimś zimowisku, to puszczało sie np. dwudziestoparominutową suite “Echa” Pink Floydów. :slight_smile:

Też masz całkiem fajne wspomnienia z zimowiska?
:joy: :joy:

Oczywiście!

Przydałaby się powtórka z rozrywki, ale to już nie te czasy :wink:

A dlaczego? Jedziemy na zimowisko?

Mogłoby być całkiem ciekawie! :grin:

Tyle, że do zimy jeszcze daleko :frowning:

No ale to musi być zima, drewniane szerokie deski na podłodze i śnieg za oknami. Inaczej to nie byłoby to. :grin:
Doczekamy się.

I tego się trzymajmy!

No chyba jednak nie disco.Travolta potrzebował partnerki i w tę stronę to raczej szło.

Nie jestem zbyt dobrym tancerzem choć opinie na ten temat kiedyś były podzielone :innocent:
Zdecydowanie jednak wolę taniec z partnerką.Sam czasem czuję się jak…George McFly z pierwszej części “Powrotu do przyszłości”
Ale i to ma swój urok.Szczególnie przy ostrym rockowym brzmieniu.