Jakie jest wasze motto życiowe?

Moje to " Jest źle, ale zawsze jak to mówię to jest jeszcze gorzej" .

Nie przejmować się tym na co nie mam wpływu.

Pić, pierd…ć, nie żałować, bieda musi pofolgować! :sweat_smile:

A tak bardziej poważnie, kiedy słyszę narzekania na teraźniejszość, powtarzam jak mantrę: “Żyjemy obecnie w czasach największego dostatku w historii naszego kraju, na poziomie wyższym niż 90% ludności Ziemi. Mało?” :wink:

Można powiedzieć że jest to: “Dopóki walczysz. Jesteś zwyciężcą” :P.

I tu się z Tobą zgadzam w każdym słowie. W realu też tłumaczę narzekaczom, że nie doceniają tego. Polska zrobiła w krótkim czasie postęp porównywalny z niemieckim po II wojnie. Problemem jest to, że zbyt wielu tego nie widzi i nie rozumie. Polacy mają historyczne tradycje w piłowaniu gałęzi, na której siedzą.

Zapamiętaj sobie maksymę angielskich gentelmanów: Kto ucieka z pola walki, będzie walczył jeszcze nie raz. :wink:

Kto nie pije temu wątroba gnije

Każdy jest kowalem swojego losu.

Dobrze wiedzieć :P.

“Jakoś to będzie”