Jakie macie hobby?

Zgadza się.On sam wyreżyserował chyba tylko dwie miniatury.Na blisko 300 odcinków…
Mój top mistrza to:
Nieznajomi z pociągu,Trema,M jak morderstwo,Wyznaję…,genialny Niewłaściwy człowiek i Północ,pólnocny Zachód…Mimo iż nie znoszę Cary Granta…
Ale top wszelkich topów to Vertigo czyli Zawrót głowy.Plus Okno na podwórze…Ale jednak Vertigo!!!

Z Kim Novak

Ty masz jakąś podzielność uwagi…Jak moja córka
No i…coorna
Can You believe that?!

Kim…Cudowna muza…Wręcz pomnikowa.W tym filmie…Ech…Nie będę teraz szukał słów bo za wiele impulsów…Nie mogę się pozbierać…
I nie wiem co z tymi kartkami…

Patrz pan…Sporo i właściwie całkiem nie moje… :innocent:
ALE!!!
Zawsze uznawałem wędkarstwo za wspaniałą formę życia towarzyskiego.Niestety,nie znam kobiety która by podzielała tę opinię…
Majsterkowanie rajcowało mnie w podstawówce ale…też zapewne innego rodzaju niż to co masz na myśli.U mnie były to łuki,miecze drewniane i nade wszystko,próby zmontowania sobie przyzwoitej kuszy…Nigdy mi się to nie udało :laughing:
Naturalną koleją rzeczy,strzelanie z łuku.Celowo nie piszę"łucznictwo"bo to sport nie mający już dzisiaj,nic wspólnego z Robinem z Loxley :wink:
A teraz pytanie.
W podpoznańskim Kórniku,ma swoją knajpę i siedzibę bractwo kurkowe.Byłem tam kiedyś i czułem się jakbym…podążał śladami Szwejka :upside_down_face:
Czy ma to cosik wspólnego ze wspomnianym strzelectwem czarnoprochowym?
Oczywiście jak wszyscy,mogę zapytać al…To jednak u mnie ostateczność

Oj, Panie … temat rzeka. Ale postaram się to jaka najbardziej treściwie skrócić. Zacznijmy od tego, że dla osób pełnoletnich broń rozdzielnego ładownia produkowana przed 1885 rokiem, oraz jej współczesne repliki, dostępne są w naszym kraju bez pozwolenia. W praktyce wygląda to tak, że wchodzisz do odpowiedniego sklepu i pozbywszy się odpowiedniej ilości środków płatniczych wychodzisz z Coltem Nawy, niczym Clint Eastwood w ”Dobry, zły i brzydki”. No i tutaj dla całkiem sporej części osób kończy się przygoda, ponieważ okazuje się, że aby uruchomić taki sprzęt, potrzeba jeszcze trochę szpeju. O ile kule, kapiszony lub skałki, przybitki, flajtuchy, praski, miarki, wyciory, fiolki … kabury … … … i smary można nabywać w równie łatwy sposób, to zakup czarnego prochu jest u nas reglamentowany i należy okazać się w sklepie Europejską Kartą Broni. Wyrobienie jej to dość prosta formalność, ale niemało osób daje sobie spokój już na tym etapie. Oczywiści można szukać prochu z drugiej ręki, niemniej ten sposób w świetle przepisów nie jest w naszym kraju legalny, aczkolwiek ja się wie, gdzie zapytać, to zawsze znajdzie się ktoś, kto pomoże. Następna część wymięka po pierwszym strzelaniu, kiedy na strzelnicy okazuje się, że w zależności od wprawy ładowanie takiej broni zajmuje kilku-kilkunastokrotnie więcej czasu, niż samo strzelanie. Do tego po pobycie na strzelnicy dochodzi jeszcze czasochłonna konieczność dokładnego czyszczenia broni, najlepiej z całkowitym rozłożeniem jej na części, ponieważ nagar z czarnego prochu dość szybko może doprowadzić do korozji.

Po tym nudnym wstępie mogę teraz przejść do podziału posiadaczy broni czarnoprochowej. Według moich prywatnych obserwacji, grupa omówionych wyżej posiadaczy czarnoprochowców, którzy de facto jej nie używają, jest w naszym kraju naprawdę bardzo liczna. Następna jest dość niszowa grupa, którzy nabywają czarnoprochowca w razie W, lub czują stan permanentnego zagrożenia i noszą ja przy sobie. Noszenie zazwyczaj kończy się latem, kiedy pod ubraniem ciężko jest cokolwiek ukryć, lub znudzi się targanie kilogramowego klocka przy dupie (dziwnie to zabrzmiało). Teraz przechodzimy do użytkowników właściwych, którzy zaczynają się od strzelców weekendowych, czyli takich jak ja, którzy od czasu do czasu lubią wypad na strzelnicę, żeby przepalić trochę prochu, przy okazji udoskonalić swe umiejętności oraz spotkać się w gronie osób podzielających zainteresowania. Spory level wyżej są już osoby podchodzące do strzelectwa czarnoprochowego z większą pasją, inwestując w sprzęt z wyższej półki, regularnie uczęszczając na zawody, które pod patronatem MLAIC mogą odbywać się chociażby w randze mistrzostw Polski, tudzież nawet całego Świata. Kolejną grupą są rekonstruktorzy, którzy z dbałością o najmniejsze szczegóły kompletują sobie całe akcesorium z danej epoki i jeżdżą na zloty, by przez krótką chwilę w roku pożyć w obozowisku niczym przodkowie z dawnych epok, lub biorą udział w rekonstrukcjach przeróżnych zdarzeń historycznych, czyli odpowiednik wspamninych przez Ciebie bractw kurkowyuch. Wśród rekonstruktorów są nawet tacy zapaleńcy, którzy przykładowo zebrawszy sobie cały komplet klamotów trapera z epoki dzikiego zachodu, wyjeżdżają dzikie ostępy Wyoming czy nawet surowej Alaski, by przeżyć miesiąc, czy nawet dwa w dokładnie taki sam sposób, jak pionierzy osadnictwa białych w Ameryce.

I żeby nie było, pasjonatek strzelectwa czarnoprochowego również nie brakuje, więc czasami warto wybrać się na strzelnicę. … :wink:

To może ja się też dołączę i podzielę, choć u mnie z hobby krucho, ze strachu przed żalem, że coś bym zrobił, ale nie mam na to czasu i zasobów.

Póki co :

  • bezcelowe krótkie wycieczki rowerowe, im starszy rower tym lepiej. Posiadam np. rower NSU, miejski z lat 90. Nie jest bardzo stary, ale marka i styl mega
  • gitara akustyczna i basowa, głównie w muzyce modern pop i modern country, worship i modern christian, folk a zwłaszcza irish folk (muzyka pubowa)
  • filmy DVD - niedawno zacząłem zbierać ulubione pozycje by mieć coś swojego w erze streemingu
  • podziwianie architektury i zapomnianych zakamarków, ogólnie nazwałbym to artystycznym i estetycznym włuczengostwem mentalnym
  • trochę historia, zwłaszcza Ameryki Południowej, Paragwaj, starożytny Rzym, II Wojna Światowa

Wszystko to po trochu, nic na porządnie, taki już jestem niestety. :sleepy_face:

Ugh…
To się nazywa pasja! Gratuluję!!!
Nie spodziewałem się aż takiego zaangażowania…
Spotkałem kiedyś grupę takich"traperów",gdzieś w okolicy Czorsztyna-Niedzicy.Jak na owe czasy bylli niezle uposażeni ale broń kończyła sie na siekierkach :slightly_smiling_face:
I taki też chyba mieli dylemat…Traperzy czy Indianie..
Fajna ekipa.Z Wrocławia i z Bydgoszczy…

Tym się nie przejmuj.Czas i swobodę na pasje to ma sie w liceum.A potem to już życie coraz częściej zabiera Ci kolejne minuty i godziny.
A zestaw masz imponujący i chyba rzadki.Już choćby samo wyróżnienie Paragwaju powoduje szersze otwarcie oczu :slightly_smiling_face:
I żeby mnie całkowita,starcza amnezja opanowała to pamięć o przepięknych znaczkach z Paragwaju,nigdy nie umrze!
Podzielam Twe zainteresowanie DVD i na żadne steemingi się nie przerzucę.W końcu to obecnie ok. 150 filmów,w większości z klasyki filmowej…
Mam takiego znajomego na classic rock,o podobnych preferencjach gitarowych.Głównie basista i głównie modern christian oraz irish pub.Człek-uosobienie spokoju!
No a rower to sam wiesz…Bez niego ani rusz ale…Z największym sentymentem wspominam czasy gdy w"magicznym trójkącie" Sieraków-Miedzychód-Mierzyn,godzinami było pusto i żadne samochody nie przeszkadzaly.Jedynie autobusy których z kolei było więcej niż dzisiaj…

W części stanów USA można legalnie polować również bronią historyczną, czy nawet za pomocą kuszy czy łuku. W Polsce zdobywanie samobieżnego białka na lądzie jest dozwolone tylko i wyłącznie dla myśliwych przy użyciu broni na nabój scalony. Tak więc u nas w przypadku takich traperskich wypadów posiadanie czegokolwiek więcej ponad wspomnianą siekierkę mija się z celem. Dla amatorów dozwolony jest jedynie połów ryb na regulaminowy sprzęt wędkarski.