Jakie wystrzałowe prezenty dostałeś z okazji pierwszej komunii?

Ja nie miałem komunii, więc się nie pochwalę, towarzysze.

No i jak wspominasz swoją pierwszą komunię?

Było bardzo fajnie.
Nie mogłem oderwać wzroku od mojej ulubionej kuzynki :innocent:
Uroczystość celebrował proboszcz -legenda,ks.Bielerzewski a prezenty standard,na owe czasy.Zegarek,piłka nożna oraz rower Orlik.

Klasyka: rower górski :bicycle: Potem przez długie lata jeździłem nim do szkoły, ale też na przejaszczki :slight_smile:

Bezbożniku! Będziesz się smażył w piekle!

Nie pamiętam. Głównie hajs był. Nic oryginalnego

Rower, zegarek.

Mój 7 lat wytrzymał

Książki. Dużo. Albumy na zdjęcia. Zegarek. Gotówka. Chyba rower - albo potem był za tę gotówkę🤔

Biały zegarek ze złotymi cyferkami i wskazówkami, książki, album, jakieś słodycze chyba też, medalik, z tego co kojarzę.

Dostałem sporo prezentów, m. in. zegarek Raketa. Z tym moim zegarkiem nic szczególnego się nie wiąże, ale zastanawia mnie pewna sprawa. Bardzo podobny nosił mój ojciec (Ten po prawo poniżej) Ja dostałem ten po lewej.

Niestety, nie potrafię dowiedzieć się, jakim sposobem tak się stało, że ja akurat dostałem bardzo podobny do zegarka ojca. Przywiózł go wuj z dość daleka - ok 180km. W tamtych czasach już było sporo Poljotów, Wostoków, czy innych Raket. Ojciec miał taki zanim się urodziłem i nie sądzę, by wuj się sugerował zegarkiem jaki nosił ojciec. Musiał to być więc przypadek. Z zegarkiem ojca wiąże się inna historia. Około 30 lat temu jego zegarek przepadł. Kupiłem mu inny lepszy i Raketę odstawił. Ta przepadła nie wiadomo gdzie. Kilka lat temu naszła mnie wielka chęć znalezienia tego zegarka, bo nie słyszałem by zgubił czy sprzedał a zegarki kolekcjonuję. Taka pamiątka po ojcu to byłoby przecież coś. Co przyjechałem do domu, pytałem się o ten jego zegarek. Nikt nic nie wiedział. W końcu zrezygnowany zacząłem szukać podobny w necie - pamiętałem jakie są różnice - te wskazówki i pomyślałem, że dobrze byłoby mieć chociaż podobny. Któregoś dnia udało się znaleźć takowy na aukcji w sieci. Dodam, nie jest łatwo taką Raketę znaleźć, sami spróbujcie szczęścia, ja szukałem miesiące. Patrzę, skąd sprzedawca jest - z województwa w którym moi rodzice mieszkają. Patrzę bliżej - miasto też się zgadza!

Okazało się, że po 30 latach odkupiłem od kogoś znaleziony w sieci zegarek ojca! Nawet bransoleta była ta sama., Identyczny, właśnie ten! Sprzedawca (znam nazwisko, mam telefon) mówił, że go znalazł w starych rupieciach w szufladzie. Nic więcej nie chciał mówić. Ojciec kompletnie nic nie pamięta.

Teraz to z pewnością ktoś pomyśli, żem bajkopisarz, bo coś dużo tych dziwnych historii, dlatego daję słowo - opowiedziałem prawdę.