Jesteście przesądni...?

Czego nigdy do domu nie przyniesiecie? Coś usuwacie gdy się dowiecie, że zabiera energię? Jakiś przedmiot przynosi wam pecha? Czego z ziemi nigdy nie podniesiecie? Macie mieszkanie urządzone pod kątem Feng shui? ( częściowo), co zabiera energię?

Piszcie co wam się nasunie… w temacie.

Nie wierzę w takie rzeczy.
Ołtarzyka bym nie uczynił.

Nie. Śmieję sie z tego.

Nie i jak ktoś chce się tego pozbyć, to mam radę. Otóż gdyby trzynastka była pechową liczbą, to powtarzałaby się w różnych czasach i kulturach, a tymczasem różne czasy i kultury mają swoje własne pechowe liczby.

Trochę tak. Z wiekiem mniej… ale jak grałem w piłkę to miałem przesąd że nie mogę grać w niebieskiej koszulce… więc jak grałem w drużynach które takich używały, to nawet w największy upał zakładałem pod spód podkoszulkę innego koloru.

Tak, jestem przesądny - nie wierzę w sprawiedliwe sądy. :joy:
A tak w temacie. Kiedyś byłem, ale jak stwierdziłem że to wkurzające i zaczyna komplikować pewne aspekty życia, zaprzestałem tego procederu. Mam jeszcze co prawda pewne natręctwa pseudoprzesądne, ale z niczym już mi nie kolidują i da się z tym żyć.

Nic a nic przesądna nie jestem, a to, że zmieniam trasę, jak kotek przebiegnie drogę, to tylko dlatego, że akurat się rozmyśliłam i postanowiłam iść w inne miejsce niż zamierzałam :blush:

Przesądny nie jestem, ale jak np. czarny kot przebiegnie drogę, to wolę zawrócić, bo po co kusić los :rofl: :rofl: :rofl:

Zupełnie nie!

Nie to, że jakiś przesądny jestem, co to, to nie…, ale gdy mnie czarny kot drogę przetnie, to, co mi tam, zawracam, a gdzie będę się śpieszył…? Fiuu, fiuu… :kissing: :rofl:

Niby nie jestem przesądny ale gdy czarny kot przebiega mi drogę czuje się jakoś nieswojo :stuck_out_tongue_winking_eye:

jestem przesądna
i asertywna

Mi kiedyś czarny kot chciał przebiec drogę, ale jeżdżę czarnym samochodem i to kot miał pecha. :confused:

:sob:

Raczej nie. Nie przepadam jednak za “ozdobami” w kształcie czaszek i diabłów (sorki @Devil :wink: - jakoś źle mi się kojarzą…

@Pitbull Ja też się czuję nieswojo. Że też te koty nie czekają spokojnie po swojej stronie drogi zanim się przejdzie lub przejedzie :wink:

Zauważyłem taką prawidłowość, że te kocury wręcz czają się na przejeżdżające samochody, by wbiegać na jezdnię w ostatniej chwili, zmuszając kierowcę do hamowania. :wink:

A ja widziałam przejechanego czarnego kotka… rozpłakałam sie…

Bo na czarnym asfalcie widać go nie było.

Czy na zdjęciu widzisz czarnego kota?
421832

.nie? widzisz,że nie widzisz.:grinning:

Nie, ale widziałam przez okno w autobusie…