Jutro może nie nadejść nigdy

Myślałeś już o tym?To nie kolejny James Bond…
Mimo iż temat taki piękny…

Myślałeś kiedykolwiek?
Każdy wie i myśli o tym nie raz, że młodym nie da się być wiecznie…
A co ze starością? :thinking:
Nie jest ani bajeczna
ani piękna
ani romantyczna…
Ale przyjdzie.
Lub odejdziesz we śnie…
Lub inaczej nie doczekasz weekendu…
Jestem pewien że każdy choć raz o tym pomyślał.I prawdopodobnie do dzisiaj się do tego nie przyznaje…

1 polubienie

Tak, ale żyję nadzieją, że nadejdzie. Myślę o jutrze i o starości z lękiem, ale nic nie mogę poradzić na upływajcy czas… Mogę tylko żyć nadzieją, że nie będzie tak źle i dbać o swój rozwój umysłowy - czytam różne interesujące mnie rzeczy, dokształcam się, staram się mieć aktywny umysł choć nie zawsze mi się chce.

1 polubienie

Lęk jest zawsze czymś normalnym.Tego nie należy się wstydzić.
Ale podobają mi się Twoje starania..Taka bitwa o wartość i sens…W końcu życie jest darem. Darów nie wyrzuca sie na wiatr czy do kosza.

To mnie z rana pocieszyłeś … :grimacing:

2 polubienia

No sorry ale pisałem wczoraj wieczorem :grinning_face:
Kolega powyżej wspomniał o przemijaniu…Trudno to ignorować…Oczywiście wielu tak robi traktując życie jako rodzaj samobójczego skoku…Byle adrenalina dawała o sobie znać…
Ja jednak chcę inaczej…A owo przemijanie nie daje mi spokoju…
Miałem bowiem szczęście nie przeżywać wojny i moje wspomnienia są zazwyczaj z gatunku tych pięknych.Pięknych scen,sytuacji,pięknych dziewczyn,pięknych historii…Czasem chciałoby się to wszystko zatrzymać lub,choćby jak w Opowieści wigilijnej,Dickensa,powrócić choć na chwilę…
Niestety,mało prawdopodobne…
Bardziej prawdopodobne jest to jutro które może nie nadejść…

1 polubienie

Odrobinkę radości zostaw na inne jeszcze aspekty życia (pogodę, relacje towarzyskie, zakup nowych butów itp). Nie zużyj wszystkiego z samego rana. :wink:

Nie martwię się przemijaniem i tym, że życie może zniknąć szybciej, niż bym chciała. Szkoda mi czasu na martwienie się czymś czego nie chcę, o czym nie wiem i co nie jest do końca pewne. Wolę cieszyć się tym, co jest. To tak jak z deserem. Upajam się smakiem i wcale się nie martwię, że to coś smaczne wreszcie zjem i talerzyk będzie pusty. Po co sobie psuć fajne chwile?

1 polubienie

Pisałem to oczywiście w swoim stylu, nie do końca poważnie … jednakowoż …

… mam realne powody martwić się tym czego nie chcę, bo już o tym wiem, aczkolwiek nie jest to do końca pewne.

Niemniej, jak o tym nie myślę, to się nie martwię. :wink:

1 polubienie

Takie coś potrafi niestety zmniejszyć jakość życia. Wiem jak to jest. Czasem nie chcesz się martwić, a zmartwienie samo włazi do głowy i nie chce wyjść :thinking:

1 polubienie