Myślałeś już o tym?To nie kolejny James Bond…
Mimo iż temat taki piękny…
Myślałeś kiedykolwiek?
Każdy wie i myśli o tym nie raz, że młodym nie da się być wiecznie…
A co ze starością?
Nie jest ani bajeczna
ani piękna
ani romantyczna…
Ale przyjdzie.
Lub odejdziesz we śnie…
Lub inaczej nie doczekasz weekendu…
Jestem pewien że każdy choć raz o tym pomyślał.I prawdopodobnie do dzisiaj się do tego nie przyznaje…
Tak, ale żyję nadzieją, że nadejdzie. Myślę o jutrze i o starości z lękiem, ale nic nie mogę poradzić na upływajcy czas… Mogę tylko żyć nadzieją, że nie będzie tak źle i dbać o swój rozwój umysłowy - czytam różne interesujące mnie rzeczy, dokształcam się, staram się mieć aktywny umysł choć nie zawsze mi się chce.
Lęk jest zawsze czymś normalnym.Tego nie należy się wstydzić.
Ale podobają mi się Twoje starania..Taka bitwa o wartość i sens…W końcu życie jest darem. Darów nie wyrzuca sie na wiatr czy do kosza.
No sorry ale pisałem wczoraj wieczorem
Kolega powyżej wspomniał o przemijaniu…Trudno to ignorować…Oczywiście wielu tak robi traktując życie jako rodzaj samobójczego skoku…Byle adrenalina dawała o sobie znać…
Ja jednak chcę inaczej…A owo przemijanie nie daje mi spokoju…
Miałem bowiem szczęście nie przeżywać wojny i moje wspomnienia są zazwyczaj z gatunku tych pięknych.Pięknych scen,sytuacji,pięknych dziewczyn,pięknych historii…Czasem chciałoby się to wszystko zatrzymać lub,choćby jak w Opowieści wigilijnej,Dickensa,powrócić choć na chwilę…
Niestety,mało prawdopodobne…
Bardziej prawdopodobne jest to jutro które może nie nadejść…
Odrobinkę radości zostaw na inne jeszcze aspekty życia (pogodę, relacje towarzyskie, zakup nowych butów itp). Nie zużyj wszystkiego z samego rana.
Nie martwię się przemijaniem i tym, że życie może zniknąć szybciej, niż bym chciała. Szkoda mi czasu na martwienie się czymś czego nie chcę, o czym nie wiem i co nie jest do końca pewne. Wolę cieszyć się tym, co jest. To tak jak z deserem. Upajam się smakiem i wcale się nie martwię, że to coś smaczne wreszcie zjem i talerzyk będzie pusty. Po co sobie psuć fajne chwile?
Takie coś potrafi niestety zmniejszyć jakość życia. Wiem jak to jest. Czasem nie chcesz się martwić, a zmartwienie samo włazi do głowy i nie chce wyjść