Klaus Schulze płyta "Moondawn"

Przesłuchałem

Ciekaw jestem kto może coś o niej powiedzieć bo jestem ciekawy czegoś więcej

1 polubienie

Zachęcające zadajesz pytania… Ty przesłuchałeś a inni mają wyrazić na temat tych rzadkich pod względem popularności zespołów, kompozycji muzycznych.

Myślę, że sam mógłbyś na wstępie już dużo więcej powiedzieć, niż tylko to jedno słowo

Wiadomo, liczysz w zasadzie na jedną bogatą wypowiedź. Jednakże z tego co widzę, to coraz rzadziej odpowiedź przybywa od ręki.

Moje tylko wrażenie, sam nie wiem.

Lubiłem kiedyś myzykę dla samej jej słuchania. Dla jej przeżywania, przemieniania tego czegoś wewnątrz mnie. To tak jak byłby jakiś nieokreślony żywioł który chce być zauważony i lepiej opisany. To jakie opisy tego zjawiska mogły by być, to jest to całkowicie twoje indywidualne zaobserwowanie. Może nie chcesz uzewnęczniać swoich tak bardzo trudnych do opisania zjawisk wynikających ze słuchania muzyki.

Wysłuchiwanie twoich propozycji obecnie dla mnie są zbyt luksusowym poświęceniem mojego czasu i wewnętrznych mocy. Być może wyrosłem już z tego.

Jeśli nie znasz płyty poprostu się nie wypowiadaj. Wystarczy.

No cóż dostajesz minus za tą odpowiedź. Myślałem, że jesteś kimś bardziej ambitnym…

Tym razem tylko na chwilę…
Kiedyś Moondawn lubiłem bo odbiegała nieco od “dorocznej” monotonii kolejnych albumów Klausa…Np. nigdy nie byłem fanem Cyborga…
Dzisiaj jednak mam nieco odmienne zdanie.O ile Mindphaser w dalszym ciagu pasjonuje, o tyle Floating niebezpiecznie przypomina niektóre zapędy Jean Michel Jarre’a.A ja pana Francuza nie lubię i może poza świetnym Zoolook i chińskimi koncertami, nie słucham w ogóle…
Moondawn to oczywiście wyższa szkoła jazdy ale jednak…Dawne emocje gdzieś przepadły…O tyle warte mego czasu było dzisiejsze przesłuchanie,iż niemal zmusza mnie do weryfikacji stosunku do innych płyt Klausa :innocent:
Ale na to przyjdzie czas chyba dopiero po igrzyskach. :innocent:

1 polubienie